Niebo milczy.
Pijacy gubią resztki wczorajszych
planów, przechodnie zerkają z dezaprobatą
spiesząc do domu po swój grzeczny
orgazm, konieczne przed dwudziestą drugą.
Wcześniej zaciągnięcie zasłon, później papieros
– z obowiązku.
A po ulicach przewala się życie, we wszystkich
aspektach umierania.
Jeszcze sprawdzenie zamków i można zapaść
w przejrzysty bezsen. Noc z godziny na godzinę
marnieje, ostatni łowcy zbierają resztki
skarbów.
Kaleki dzień jak zwykle zaskakuje tułaczy,
gdzieś pomiędzy delirium a beznadziejną
żebraniną. Ostatni ekshibicjoniści zwijają
kramy pod poły płaszczy.
Niebo milczy.
Neurastenia
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Neurastenia
To więcej niż neurastenia. Zwielokrotniony ból, świadomość bezsilności, niezatrzymania cyklu.Marcin Sztelak pisze:A po ulicach przewala się życie, we wszystkich
aspektach umierania.
Bohaterowie się przemieszczają, ale ten i inne Twoje wiersze coraz bardziej kojarzą mi się z Czekaniem na Godota. Egzystencjalnym absurdem.
Świetne! Ostatni Poeci. Zakamuflowany turpizm i katastrofizm.Marcin Sztelak pisze:Ostatni ekshibicjoniści zwijają
kramy pod poły płaszczy.
Niebo milczy.
Szacun, Marcinie.