Równonoc
-
- Posty: 7
- Rejestracja: 25 sie 2015, 16:11
Równonoc
Kiedy wróciłam, a było to raptem u schyłku zimy,
myłaś już okna, obrazy, talerz z widokiem na Tiergarten
i zegar po ciotce (w soboty zawsze budził mnie zapach
szarego mydła, ruch w sieni i skrzypienie drzwi).
Tamtego dnia, na klepisku pełnym pierza i negatywów
kurzych łap, stanął kredens – stary, ciut pokraczny, przyciężki.
Nadchodziło ocieplenie i płowieć zaczęły fotografie,
listy pisane kredką, duchy i koty prężące się do słońca
nieco jeszcze ospale, łagodnie i z rozrzewnieniem;
w ogrodzie zaś kopczyki liści wyznaczały te miejsca,
nad którymi wiosna pochyli się jak matka nad dzieckiem
by dotknąć rozpalonego w chorobie czoła.
Nazajutrz spomiędzy ptasich kostek, żeber pieskich
i sarnich (ta sarenka chodziła przy nodze niby pies)
wykiełkowały cicho pamięci: pęknięty kafel, karafka,
dwa fenigi, guzik. Nie było odwrotu, deszcz padał
przez tydzień, bez przerwy, na kolana, ręce i powieki,
kiedy po raz pierwszy stawałam przed kimś zupełnie naga.
Czas zatoczył koło; przystroiłaś więc ganek i pokoje,
skąd na kolejne ćwierć wieku, jeden po drugim
wymknęli się stróże – postaci z zaśniedziałych luster.
myłaś już okna, obrazy, talerz z widokiem na Tiergarten
i zegar po ciotce (w soboty zawsze budził mnie zapach
szarego mydła, ruch w sieni i skrzypienie drzwi).
Tamtego dnia, na klepisku pełnym pierza i negatywów
kurzych łap, stanął kredens – stary, ciut pokraczny, przyciężki.
Nadchodziło ocieplenie i płowieć zaczęły fotografie,
listy pisane kredką, duchy i koty prężące się do słońca
nieco jeszcze ospale, łagodnie i z rozrzewnieniem;
w ogrodzie zaś kopczyki liści wyznaczały te miejsca,
nad którymi wiosna pochyli się jak matka nad dzieckiem
by dotknąć rozpalonego w chorobie czoła.
Nazajutrz spomiędzy ptasich kostek, żeber pieskich
i sarnich (ta sarenka chodziła przy nodze niby pies)
wykiełkowały cicho pamięci: pęknięty kafel, karafka,
dwa fenigi, guzik. Nie było odwrotu, deszcz padał
przez tydzień, bez przerwy, na kolana, ręce i powieki,
kiedy po raz pierwszy stawałam przed kimś zupełnie naga.
Czas zatoczył koło; przystroiłaś więc ganek i pokoje,
skąd na kolejne ćwierć wieku, jeden po drugim
wymknęli się stróże – postaci z zaśniedziałych luster.
Ostatnio zmieniony 14 sty 2016, 10:54 przez Marta Raczyńska, łącznie zmieniany 2 razy.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Równonoc
Pielęgnowanie pamięci, to pierwsze co mi się nasunęło po przeczytaniu.
Bardzo ciekawa forma, dostosowana do obrazów narastających wspomnień o... Matce? Babci?
Wielkanoc, czas z martwych wstawania.
Ratowanie przeszłości, przedświąteczne mycie okien, drobiazgi które przykuwając uwagę peela, wywołują ślad innych, wtedy tam krążących, postaci.
Lubię w poezji dobre narracyjne pisanie i takie tu jest.

Bardzo ciekawa forma, dostosowana do obrazów narastających wspomnień o... Matce? Babci?
Wielkanoc, czas z martwych wstawania.
Ratowanie przeszłości, przedświąteczne mycie okien, drobiazgi które przykuwając uwagę peela, wywołują ślad innych, wtedy tam krążących, postaci.
Lubię w poezji dobre narracyjne pisanie i takie tu jest.

-
- Posty: 99
- Rejestracja: 30 gru 2011, 18:10
Re: Równonoc
dla mnie też - to jest świadome pisanie, poetycka malowanka, surowy obraz pozbawiony sentymentów, a równocześnie pełen podskórnego liryzmu, brawo! La
-
- Posty: 3587
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Re: Równonoc
Bardzo dobry, narracyjny wiersz, zrównoważona dawka liryki i nostalgii. Pewien pietyzm w obchodzeniu się ze słowami.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
-
- Posty: 989
- Rejestracja: 07 lis 2011, 22:57
- Lokalizacja: Kraków
Re: Równonoc
Ciebie Martuś od daaawna nazywam poetką


-
- Posty: 1739
- Rejestracja: 01 paź 2013, 17:40
Re: Równonoc
Witam,
tekst plastyczny, warsztatowo bez zarzutu. Działa na wyobraźnię!
H8
tekst plastyczny, warsztatowo bez zarzutu. Działa na wyobraźnię!

H8
-
- Posty: 7
- Rejestracja: 25 sie 2015, 16:11
Re: Równonoc
Witajcie!
Miło mi to wszystko czytać. Wiem, że nie ma mnie tutaj dużo, ale raz po raz będę coś wrzucać. Chociaż... zazwyczaj jest tak, że jak coś sobie obiecuje, to potem nie mogę nic napisać
eko - trafiłaś; tekst skierowany jest do Babci, której niestety już ze mną nie ma i którą ożywiam od czasu do czasu w taki oto sposób...
Latimo, Marcinie, Henryku -
ASie, przypomniał mi się czas, kiedy poczytywałeś moje pierwsze wypociny na innych portalach
cieszę się ogromnie, że wciąż chcesz czytać.
Dziękuję wszystkim!
M.
Miło mi to wszystko czytać. Wiem, że nie ma mnie tutaj dużo, ale raz po raz będę coś wrzucać. Chociaż... zazwyczaj jest tak, że jak coś sobie obiecuje, to potem nie mogę nic napisać

eko - trafiłaś; tekst skierowany jest do Babci, której niestety już ze mną nie ma i którą ożywiam od czasu do czasu w taki oto sposób...
Latimo, Marcinie, Henryku -

ASie, przypomniał mi się czas, kiedy poczytywałeś moje pierwsze wypociny na innych portalach

Dziękuję wszystkim!
M.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Równonoc
Nie wiem, co zmieniałaś, Marto, ale ten przepiękny fragment dobrze zapamiętałam. Czysty liryzm.Marta Raczyńska pisze:Nie było odwrotu, deszcz padał
przez tydzień, bez przerwy, na kolana, ręce i powieki,
kiedy po raz pierwszy stawałam przed kimś zupełnie naga.
Czas zatoczył koło; przystroiłaś więc ganek i pokoje,
skąd na kolejne ćwierć wieku, jeden po drugim
wymknęli się stróże – postaci z zaśniedziałych luster.
