Choć wiersz można odnieść do złożoności człowieka, którego można dobrze znać, a jednak mimo to nie znać naprawdę, to ja jednak odczytuję go jak próbę dotknięcia, liźnięcia zaledwie definicji jakiegoś absolutu.
Szczególnie ostatnia część w powiązaniu z tytułem mnie do tego jakoś skłaniają. Może błędnie, zupełnie nie mam pojęcia, ale jednak... Podmiot liryczny jest podzbiorem, koniecznym elementem czegoś wielkiego, być może nawet trudno mu sobie to uświadomić, wyobrazić. Może podzbiorem jednym z nieskończenie wielu... Zastanawia mnie żelazo, światło, ptasi puch - czy to podzbiory równoległe względem podmiotu czy też podzbiory wypełniające z kolei podmiot? Czy wybrane przypadkowo, czy też mające z jakichś względów znaczenie wyjątkowe dla Ciebie, Ewa?
Skłaniałabym się to drugich wymienionych opcji.
To rozważania o wysokim ryzyku zupełnego zbłądzenia, bo wiersz faktycznie jest bardzo trudny.
Ale pomimo tego podoba mi się, bo lubię pogłówkować, próbować zrozumieć intencję, myśl autora.
Powrócę jeszcze poczytać inne głosy

Serdeczności
