Czytam, czytam i się zastanawiam nad wierszem od paru dni.
Peel zwraca się do kogoś, czegoś,
a może mói do każdego z osobna, że właśnie my ludzie zadajemy ból.
Słowa są potężną bronią, a może straciły moc, są milczeniem,
które budzi do życia to, co wydawało się zimne, bez życia, a jednak żyję.
Dlatego człowiek zagubił się, bo jeśli coś jest martwe to nie może żyć,
dlatego nic już nie ma jednego wyjaśnienia,
tylko milion jak jest odbić w lustrze tylko w tysiącach kombinacjach.
Em bardzo dobry wiersz, do którego się wraca.
Piotr
