nad konturami sadzawki siedzę
obmyślam plany letnich swawoli
jakoś tak dziwnie nienaturalnie
zabiegam o deszcz mimo suszy
zatrwożyć mogę braki rynsztunku
na kształt mogiły w obraz wklejone
dwie pary oczu zadowolone
z letniej przechadzki pośrodku zimy
bardziej w naturze są wyznaczone
okładki z marmurów lekkich granitów
bo gdy tak spada z humorem z góry
kamień bezwładny w otchłanie studni
tak małe dziecko do swej matuli
utuli poduszkę niczym obłoczek
gdy ten rozwieje promyczek słońca
uśmiech nie uschnie a wręcz zaraża
,,Kawałek "
opuszczony kawałek chleba
tak dla gołębi jako i ludzi
wzbudza chęć obrzydzenia
by zalepić dziurę sumienia
nic więc prostego wszystko stracone
radą cyklopa nikt się nie przejął
zagięli przestrzeń wiatrem ze wschodu
ogród stracony już na początku
a teraz płaczą sępy nad grobem
tu leży Wincent Marchewka
lat sto dwadzieścia
z Gdańska Unieścia
sadzawka
-
- Posty: 5630
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Re: sadzawka
Kilka smaczków zatrzymuje jak np. "okładki z marmurów" czy "zagięli przestrzeń
wiatrem ze wschodu" fajna też ta figlarna końcówka. Całość jednak zbyt "letnia",
jak dla mnie - wpada jednym uchem, wypada drugim. Wiersz
wydaje mi się jeszcze do solidnego popracowania...
Pozdrawiam
wiatrem ze wschodu" fajna też ta figlarna końcówka. Całość jednak zbyt "letnia",
jak dla mnie - wpada jednym uchem, wypada drugim. Wiersz
wydaje mi się jeszcze do solidnego popracowania...
Pozdrawiam