• Nasze rekomendacje

"Świerszcz w trawie" cz. 22 - "Fortepian"

Moderatorzy: skaranie boskie, Gorgiasz

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1044
Rejestracja: 24 kwie 2012, 9:01
Płeć:

"Świerszcz w trawie" cz. 22 - "Fortepian"

#1 Post autor: Alicja Jonasz » 25 gru 2015, 14:22

do początku
w poprzednim odcinku
On jeden traktował ją jak damę. Przejawiało się to w drobnych, wydawałoby się mało znaczących, gestach. Dla niej miały ogromną wartość. Niski, chudy blondyn o szarych, wesołych oczach oferujący pomoc przy dźwiganiu torby pełnej warzyw budził przy pierwszym spotkaniu obawy. Skulona, z mocno bijącym sercem, przeszła obok, nie wypowiadając ani jednego słowa. Tyle nasłuchała się o bezwzględnych oszustach mamiących naiwne kobiety pozorną uprzejmością, że zetknąwszy się ze zwykłą ludzką życzliwością, przestraszona uciekła. Przy drugim spotkaniu ustąpił jej miejsca w zatłoczonym autobusie. Bąknęła ciche "dziękuję", usiadła i od razu odwróciła wzrok w stronę okna. Jest przystojny, pomyślała, starając się skoncentrować na obrazach przemykających za szybą, co w tych okolicznościach było nadzwyczaj trudne. Czuła, że rumieni się niczym pensjonarka. Kolejne spotkanie w drzwiach miejskiego domu kultury zaskoczyło obydwoje. Było jak w "Harlequinach", które Stefa namiętnie w owym czasie czytywała. Mroźne styczniowe popołudnie, pora obiadowa, niewielki ruch na ulicy i jakaś smętna melodia dochodząca skądś z góry. Ona zdyszana, w rozpiętym płaszczu, z miską pełną kotletów schabowych, lekko rozczochrana, on w czapce uszatce, z grubym skoroszytem pod pachą.
- To Szopen - powiedział, gdy mijali się w drzwiach.
- Gdzie? - zapytała zdezorientowana.
- To taki kompozytor - odpowiedział, przyglądając się schabowemu wystającemu spod foli aluminiowej.
Zaprosił ją na kawę, rozmawiali, a potem jakoś nie mogła przestać o nim myśleć. Zadzwoniła pierwsza, Krzysztof przyszedł jeszcze tego samego dnia, ale nie sam. Na progu stała kilkuletnia dziewczynka z zaciekawieniem patrząca na Stefę. Miała oczy ojca, wesołe i ufne.
- To Grażynka, mój skarb - rzekł z czułością. - Zawsze mi towarzyszy, gdy udzielam lekcji. Grałaś już kiedyś?
Nie grała, prawdę mówiąc nie odróżniała pianina od fortepianu, a jej edukacja muzyczna zakończyła się na nieudolnym odtworzeniu gamy C-dur na flecie prostym, nie zamierzała jednak z tym się obnosić. Franciszek sprowadził fortepian przed rokiem. Instrument, ozdobiony rzeźbionymi elementami, wyposażony w piękny ażurowy podnutnik, został ustawiony w salonie z kominkiem i stanowił swoistą wizytówkę domu. Dyrektor, szczycąc się nowym nabytkiem, mówił o nim prawie tak czule jak o labradorze. Do zadań Stefy należało utrzymanie fortepianu w czystości. Codzienne ścieranie kurzu stało się niemalże rytuałem. Franciszek wpadał w gniew, jeśli powierzchnia nie była dostatecznie wypolerowana.
- Model Ludwik XVI - powiedział z zachwytem Krzysztof, dotykając klawiatury.
Grał z pasją, świat zewnętrzny przestawał wtedy istnieć, cichły wszelkie troski, liczyła się tylko muzyka.
- Fortepian to niezwykły instrument. Czyż nie jest piękny? - powtarzał, ilekroć się spotkali. - Spójrz na jego szlachetne kształty, na to uniesione skrzydło. Drzemie w nim prawdziwa dusza...
Zatracał się w tej muzyce, a Stefa na przemian kraśniała i bladła. Zrobiłaby wszystko, by choć na chwilę stać się tym fortepianem. Wszystko, aby tylko mistrz zechciał na niej zagrać, wydobyć z jej ciała nieprawdopodobną głębię dźwięku, najczystsze i najpiękniejsze tony. Gdy Krzysztof z czułością dotykał klawiszy fortepianu, a potem naciskał je lekko i płynnie, kobieta drżała z podniecenia, czując rozlewające się po całym ciele gorąco. Zamykała oczy, wyobrażając sobie, jak muzyk przywiera ustami do jej nagich piersi, muska palcami plecy, pieści namiętnie uda i pośladki. Muzyka, tryskająca spod palców wirtuoza, odurzała i kołysała. Mężczyzna zdawał się nie dostrzegać, co czuje dyrektorowa, kiedyś jednak przyszedł sam, tłumacząc nieobecność Grażynki chorobą. Wystarczył jeden akord, by fantazje Stefy urzeczywistniły się.
w następnym odcinku
Ostatnio zmieniony 11 mar 2016, 21:17 przez Alicja Jonasz, łącznie zmieniany 4 razy.
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

karolek

Re: "Świerszcz w trawie" cz. 22 - "Fortepian"

#2 Post autor: karolek » 27 gru 2015, 18:57

Jakby ta część była z zupełnie innej bajki. Piękna.
Bardzo zmysłowe, idealnie wyważone wątki erotyczne.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Alicja Jonasz
Posty: 1044
Rejestracja: 24 kwie 2012, 9:01
Płeć:

Re: "Świerszcz w trawie" cz. 22 - "Fortepian"

#3 Post autor: Alicja Jonasz » 27 gru 2015, 19:06

Karolku, bajka ta sama, ale inna bohaterka:) Ja też Cię pozdrawiam:)
Alicja Jonasz

"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak

Awatar użytkownika
skaranie boskie
Administrator
Posty: 13037
Rejestracja: 29 paź 2011, 0:50
Lokalizacja: wieś

Re: "Świerszcz w trawie" cz. 22 - "Fortepian"

#4 Post autor: skaranie boskie » 10 mar 2016, 19:46

Alicja Jonasz pisze:zaskoczyło obydwoje
Oboje, Alicjo.
Alicja Jonasz pisze:Było jak w harlequinach
Dałbym te harlequiny w kursywę, albo cudzysłów, a jeśli nie, to już na pewno pisałbym wielką literą.

Tak, bajka ta sama, ale autorka chyba pisała pod wpływem świeżo zapamiętanej lektury Harlequina. Trochę mi to odstaje od dotychczasowej konwencji utworu, mam nadzieję, że ciąg dalszy ono odstępstwo uzasadni.
Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.


_____________________________________________________________________________

E-mail
[email protected]

ODPOWIEDZ

Wróć do „Świerszcz w trawie”