Na wietrze drżą potępione palce
cudzołożnic. Tak chciałoby się je zamknąć
w pocałunku.
Jednak są tylko puste źrenice i dogasające
miasto, poprzetykane chórem pijackich
przekleństw.
Wśród jednakowych ulic nie rozróżniam
grzechów, nawet głównych. Tylko cnoty
wyścielają umęczone drogi.
Więc czekam zwiastowań wciąż podziwiając
gibkie ciała. Niestety już bez lubieżnych myśli,
te zamarzły.
Continua
-
- Posty: 5630
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Re: Continua
Fajny wiersz. Ale żeby tak całkiem bez lubieżnych myśli?Marcin Sztelak pisze:gibkie ciała. Niestety już bez lubieżnych myśli,
Jakoś zupełnie nie chce mi się w to wierzyć...
