chapeau de napoleon
- Lucile
- Moderator
- Posty: 2484
- Rejestracja: 23 wrz 2014, 0:12
- Płeć:
chapeau de napoleon
wersja poprawiona
W ogrodzie Malmaison
zostało niewiele róż.
Tylko Józefiny, stulistna,
umknęła skośnemu ostrzu
gilotyny Robespierre`a.
Czy błysk zachwytu
w oczach cara Aleksandra,
zimnego, majowego poranka,
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry?
wersja pierwotna
w ogrodzie Malmaison
zostało niewiele róż
tylko stulistna
Józefiny
umknęła spod skośnego
ostrza gilotyny
Robespierre`a
czy błysk zachwytu w
oczach cara zimnego
majowego poranka
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry
W ogrodzie Malmaison
zostało niewiele róż.
Tylko Józefiny, stulistna,
umknęła skośnemu ostrzu
gilotyny Robespierre`a.
Czy błysk zachwytu
w oczach cara Aleksandra,
zimnego, majowego poranka,
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry?
wersja pierwotna
w ogrodzie Malmaison
zostało niewiele róż
tylko stulistna
Józefiny
umknęła spod skośnego
ostrza gilotyny
Robespierre`a
czy błysk zachwytu w
oczach cara zimnego
majowego poranka
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry
Ostatnio zmieniony 29 sty 2016, 20:06 przez Lucile, łącznie zmieniany 1 raz.
-
- Posty: 3587
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Re: chapeau de napoleon
Wiersz napisany sprawnie, pomijając niefortunny rym Józefiny - gilotyny. Tylko zastanawiam się, co tu robi car?
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
-
- Posty: 5630
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Re: chapeau de napoleon
Lubię historyczne nawiązania w wierszach i ten podoba mi się,
chociaż ten rym faktycznie nie pasuje tutaj. Może zmienić
ewentualnie na "stulistna Józefina", myślę, że by to
nie pogorszyło kwestii zrozumienia.
Myślę też, że lepiej by brzmiało bez inwersji
"cara zimnego", zimnego cara na moje ucho
lepiej się komponuje...
Pozdrowienia
chociaż ten rym faktycznie nie pasuje tutaj. Może zmienić
ewentualnie na "stulistna Józefina", myślę, że by to
nie pogorszyło kwestii zrozumienia.
Myślę też, że lepiej by brzmiało bez inwersji
"cara zimnego", zimnego cara na moje ucho
lepiej się komponuje...
Pozdrowienia
- Lucile
- Moderator
- Posty: 2484
- Rejestracja: 23 wrz 2014, 0:12
- Płeć:
Re: chapeau de napoleon
Dobry wieczór Marcinie i Alku,
dziękuję za wizytę i słowo i już biegnę z wyjaśnieniami
Józefina, która za ból, gorycz i hańbę rozwodu otrzymała m.in. tytuł księżnej Nawarry, podejmowała go w swoim zamku w Malmaisone.
Założyła tam piękny ogród, a przede wszystkim niezwykłe rosarium. (Ciekawostka - jednym z jej imion była Róża,
jako żona swojego pierwszego męża - Aleksandra de Beuharnais - zgilotynowanego zresztą - a w szczególności
na rodzinnych Karaibach, używała tego imienia, to Napoleon "zrobił" z niej Józefinę - także jedno z jej imion).
W maju 1814 roku car AleksanderI złożył jej wizytę.
Józefina, niezwykle dumna ze swojego ogrodu (oczywiście, szczególnie róż), prezentowała mu
najpiękniejsze okazy, sama, jak zwykle, uwodzicielska, ubrana w przejrzystą, delikatną suknię.
A maj tego roku był nadzwyczajnie zimny, więc ten nieadekwatny do temperatury strój miał tragiczne konsekwencje.
Już w nocy źle się poczuła, dostała wysokiej temperatury, co skończyło się galopującym zapaleniem płuc.
Odwołała, umówiony wcześniej, obiad z carem i tego samego chłodnego maja - umarła.
Zresztą, jak to z nim było - nie wiem, ale chyba odwrotnie, skoro brylował w paryskich salonach,
a damy ubiegały się o audiencję.
Ponieważ nie zastosowałam interpunkcji - na pierwszy rzut oka tak to wygląda,
ale jak się czyta z "oddechem" po błysk zachwytu w oczach cara od razu widać, że zimnego odnosi się
do majowego poranka.
Tak mi się przynajmniej wydawało - widocznie się myliłam
Zgrzytający rym
to zaproponowana przez Ciebie "stulistna Józefina" bardzo mi się podoba,
ale ponieważ tę odmianę, nazwaną Souvenire de L`Imperatrice Josephine
(z tego co pamiętam, to ta piękna, bladoróżowa róża ma ok. 80 płatków)
stworzono kilkadziesiąt lat po jej śmierci, więc, sam rozumiesz...
Nie jestem pewna, czy powszechnie wiadomo, że bogactwo odmian różanych krzewów
zawdzięczamy Józefinie, która, jako cesarzowa Francji, z całego świata, sprowadzała
różne ich gatunki. Jedną z najważniejszych odmian była róża bengalska i róża chińska.
Znawcy tematu oceniają, że sprowadziła ich ponad 250 gatunków.
Niestety, po śmierci Józefiny, jej wspaniały ogród (położony zaledwie ok. 8 km. od Paryża)
popadł w zapomnienie i dewastację. Nigdy już nie odzyskał pierwotnego blasku, chociaż róza bengalska przetrwała. .
Ciesząc się z wizyty miłych Panów, przesyłam pozdrowienia
Lu
cile
PS. W tytule też kryje się (nie kapelusz) a róża
dziękuję za wizytę i słowo i już biegnę z wyjaśnieniami
Chodzi o cara Aleksandra I Romanowa, który przebywał w Paryżu przez dwa miesiące w 1814 roku.Marcin Sztelak pisze:Tylko zastanawiam się, co tu robi car?
Józefina, która za ból, gorycz i hańbę rozwodu otrzymała m.in. tytuł księżnej Nawarry, podejmowała go w swoim zamku w Malmaisone.
Założyła tam piękny ogród, a przede wszystkim niezwykłe rosarium. (Ciekawostka - jednym z jej imion była Róża,
jako żona swojego pierwszego męża - Aleksandra de Beuharnais - zgilotynowanego zresztą - a w szczególności
na rodzinnych Karaibach, używała tego imienia, to Napoleon "zrobił" z niej Józefinę - także jedno z jej imion).
W maju 1814 roku car AleksanderI złożył jej wizytę.
Józefina, niezwykle dumna ze swojego ogrodu (oczywiście, szczególnie róż), prezentowała mu
najpiękniejsze okazy, sama, jak zwykle, uwodzicielska, ubrana w przejrzystą, delikatną suknię.
A maj tego roku był nadzwyczajnie zimny, więc ten nieadekwatny do temperatury strój miał tragiczne konsekwencje.
Już w nocy źle się poczuła, dostała wysokiej temperatury, co skończyło się galopującym zapaleniem płuc.
Odwołała, umówiony wcześniej, obiad z carem i tego samego chłodnego maja - umarła.
Alek Osiński pisze:Myślę też, że lepiej by brzmiało bez inwersji
"cara zimnego", zimnego cara na moje ucho
lepiej się komponuje...
to nie jest inwersja i to nie car miał zimne oczy, czy w ogóle był zimny?Lucile pisze:czy błysk zachwytu w
oczach cara zimnego
majowego poranka
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry
Zresztą, jak to z nim było - nie wiem, ale chyba odwrotnie, skoro brylował w paryskich salonach,
a damy ubiegały się o audiencję.
Ponieważ nie zastosowałam interpunkcji - na pierwszy rzut oka tak to wygląda,
ale jak się czyta z "oddechem" po błysk zachwytu w oczach cara od razu widać, że zimnego odnosi się
do majowego poranka.
Tak mi się przynajmniej wydawało - widocznie się myliłam

Zgrzytający rym
muszę tę sprawę przemyśleć. Chociaż, aby być w zgodzie z historią,Alek Osiński pisze:Lubię historyczne nawiązania w wierszach i ten podoba mi się,
chociaż ten rym faktycznie nie pasuje tutaj. Może zmienić
ewentualnie na "stulistna Józefina", myślę, że by to
nie pogorszyło kwestii zrozumienia.
to zaproponowana przez Ciebie "stulistna Józefina" bardzo mi się podoba,
ale ponieważ tę odmianę, nazwaną Souvenire de L`Imperatrice Josephine
(z tego co pamiętam, to ta piękna, bladoróżowa róża ma ok. 80 płatków)
stworzono kilkadziesiąt lat po jej śmierci, więc, sam rozumiesz...
Nie jestem pewna, czy powszechnie wiadomo, że bogactwo odmian różanych krzewów
zawdzięczamy Józefinie, która, jako cesarzowa Francji, z całego świata, sprowadzała
różne ich gatunki. Jedną z najważniejszych odmian była róża bengalska i róża chińska.
Znawcy tematu oceniają, że sprowadziła ich ponad 250 gatunków.
Niestety, po śmierci Józefiny, jej wspaniały ogród (położony zaledwie ok. 8 km. od Paryża)
popadł w zapomnienie i dewastację. Nigdy już nie odzyskał pierwotnego blasku, chociaż róza bengalska przetrwała. .
Ciesząc się z wizyty miłych Panów, przesyłam pozdrowienia
Lu

PS. W tytule też kryje się (nie kapelusz) a róża

Re: chapeau de napoleon
Ja też myślałam, że kryje się kapelusz...Lucile pisze:. W tytule też kryje się (nie kapelusz) a róża

Lucile, z Twoim opisem jest mi oczywiście łatwiej, ale to wcale nie znaczy, że wiersz stracił na wartości, wręcz przeciwnie...
W kilku słowach opisałaś niezły kawałek historii, na dodatek jakże ciekawej...

Pozdrawiam cieplutko.elka.

- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: chapeau de napoleon
w ogrodzie Malmaison zostało niewiele róż
tylko stulistna Józefiny umknęła skośnemu ostrzu
gilotyny Robespierre`a
czy błysk zachwytu w oczach cara
zimnego majowego poranka
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry
--------------------------
Oczywiście, że nie warto było dla salonowego lwa upodabniać się do róży
Co za ciekawa historia, Lu.
Pomajstrowałam, aby wyciszyć rym i delikatnie odłączyć cara od zimna.
Pozdrawiam.

tylko stulistna Józefiny umknęła skośnemu ostrzu
gilotyny Robespierre`a
czy błysk zachwytu w oczach cara
zimnego majowego poranka
wart był życia dumnej
księżnej Nawarry
--------------------------
Oczywiście, że nie warto było dla salonowego lwa upodabniać się do róży

Co za ciekawa historia, Lu.

Pomajstrowałam, aby wyciszyć rym i delikatnie odłączyć cara od zimna.
Pozdrawiam.

-
- Posty: 1739
- Rejestracja: 01 paź 2013, 17:40
Re: chapeau de napoleon



H8
- coobus
- Posty: 3982
- Rejestracja: 14 kwie 2012, 21:21
Re: chapeau de napoleon
Biję brawo, Lucynko
Ciekawie przypomniałaś sens i bezsens tamtej rewolucji.

” Intuicyjny umysł jest świętym darem, a racjonalny umysł - jego wiernym sługą." - Albert Einstein
-
- Posty: 3587
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Re: chapeau de napoleon
Wiem o kogo i o co chodzi, tylko że w tej formie cała fraza jest dość niejasna i większość będzie ją odbierać jako inwersję. Może zmienić po prostu na Romanowa.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
- Lucile
- Moderator
- Posty: 2484
- Rejestracja: 23 wrz 2014, 0:12
- Płeć:
Re: chapeau de napoleon
Najpiękniej jak umiem dziękuję Wszystkim za komentarze, uwagi i podpowiedzi
Tak, zgadzam się, powinnam poprawić ten tekst i jak tylko "dojrzeję" zrobię to.
Pozdrawiam
Lucile

Tak, zgadzam się, powinnam poprawić ten tekst i jak tylko "dojrzeję" zrobię to.
Pozdrawiam

Lucile