Zakrwawione
-
- Posty: 131
- Rejestracja: 21 paź 2015, 18:04
Zakrwawione
Wiosną poznałam Amelkę. Nieświadomie
pomagała zdejmować czarne wieszaki.
Naprawiałyśmy zerwaną bransoletkę, podawałam koraliki.
Powtarzałam Zapomnij - był nikim.
Nie mogłyśmy skończyć,
co chwilę któryś spadał i się roztrzaskiwał.
To zniechęcało, wtedy paliłyśmy papierosy, w krzakach.
Podobno miała siedemnaście lat - w budynku zakaz.
Bzy podobno pachniały wiosną i było ciepło;
zasłaniała drżące ramiona. Kołysała
w przód i w tył, w tył i w przód.
Było ciemno i nie mijał, nie mijał mróz.
Amelka szorowała ciało. Kaleczyła dłonie, rozbijając lustra.
Ten ruch - w przód i w tył, w przód i w tył.
Zakrwawiona chusta.
Codziennie czekała przy bramie, by jak najszybciej
związać końce sznurka. Podawałam koraliki.
Trzymałam mocno za rękę. Krzyczałyśmy, nikt nie słyszał.
Myślałam - zaraz pęknę!
Czekała... Trzymałam.
pomagała zdejmować czarne wieszaki.
Naprawiałyśmy zerwaną bransoletkę, podawałam koraliki.
Powtarzałam Zapomnij - był nikim.
Nie mogłyśmy skończyć,
co chwilę któryś spadał i się roztrzaskiwał.
To zniechęcało, wtedy paliłyśmy papierosy, w krzakach.
Podobno miała siedemnaście lat - w budynku zakaz.
Bzy podobno pachniały wiosną i było ciepło;
zasłaniała drżące ramiona. Kołysała
w przód i w tył, w tył i w przód.
Było ciemno i nie mijał, nie mijał mróz.
Amelka szorowała ciało. Kaleczyła dłonie, rozbijając lustra.
Ten ruch - w przód i w tył, w przód i w tył.
Zakrwawiona chusta.
Codziennie czekała przy bramie, by jak najszybciej
związać końce sznurka. Podawałam koraliki.
Trzymałam mocno za rękę. Krzyczałyśmy, nikt nie słyszał.
Myślałam - zaraz pęknę!
Czekała... Trzymałam.
Ostatnio zmieniony 07 lut 2016, 18:11 przez Halina S, łącznie zmieniany 4 razy.
- Gloinnen
- Administrator
- Posty: 12091
- Rejestracja: 29 paź 2011, 0:58
- Lokalizacja: Lothlórien
Re: Zakrwawione
Niezwykły wiersz. Zawiera przejmujące obrazy, a narracja jest bardzo sprawnie poprowadzona. Reportażowy, oszczędny styl doskonale pasuje do opisywanej historii, a leitmotiv koralików sprawnie podkreśla grę emocjami.
Pozdrawiam,
Glo.
"W tym wersie zrezygnowałabym z (nie wytrzymam) w nawiasie. "zaraz pęknę" jest w mojej ocenie wystarczająco wymowne.Halina S pisze:Myślałam - (nie wytrzymam) zaraz pęknę!
Pozdrawiam,

Glo.
Niechaj inny wiatr dzisiaj twe włosy rozwiewa
Niechaj na niebo inne twoje oczy patrzą
Niechaj inne twym stopom cień rzucają drzewa
Niechaj noc mnie pogodzi z jawą i rozpaczą
/B. Zadura
_________________
E-mail:
glo@osme-pietro.pl
Niechaj na niebo inne twoje oczy patrzą
Niechaj inne twym stopom cień rzucają drzewa
Niechaj noc mnie pogodzi z jawą i rozpaczą
/B. Zadura
_________________
E-mail:
glo@osme-pietro.pl
-
- Posty: 131
- Rejestracja: 21 paź 2015, 18:04
Re: Zakrwawione
Dziękuję bardzo za komentarz. Poprawiłam i pozbyłam się jeszcze kilku zaimków osobowych(przy okazji:)
pozdrawiam serdecznie
pozdrawiam serdecznie

- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Zakrwawione
Mam mieszane uczucia co do wiersza.
Rytm bardzo dobry, uzyskiwany głównie dzięki umiejętnie wplatanym rymom niedokładnym, gubi się na końcu, pewnie ze względu na brak zestrojów akcentowych (usunięty fragment). Po dopracowaniu wiersz mógłby znaleźć się w dziale Tradycyjne - Rymowane. Teraz jest pomiędzy wolnym a rymowanym.
Motyw i metafora sytuacji - naprawianie bransoletki, też dobrze dobrany do przeżywanej traumy bohaterki, sorry - bohaterek wiersza.
Pointa w jego kontekście dla mnie jednak niezbyt zrozumiała. Pęknę? Peelka stawia się na miejscu sznurka jako symbol więzi między kobietami? A może to rozciągnięta do kresu wytrzymałości pomoc pomagającej? Taka terapeutyczna funkcja, podkreślenie maksymalnego zaangażowania emocji własnych? Dobrze czytam?
I tu mam wątpliwości:
I dlaczego na końcu wersu jest przecinek?
Co kołysała w przód i w tył? Brak zaimka zwrotnego.
--------------------
Niezły wiersz, a po doszlifowaniu na pewno byłby świetny. Niedopowiedzenia są dobre, ale winny być spójne przy tak konkretnym temacie. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Pozdrawiam.

Rytm bardzo dobry, uzyskiwany głównie dzięki umiejętnie wplatanym rymom niedokładnym, gubi się na końcu, pewnie ze względu na brak zestrojów akcentowych (usunięty fragment). Po dopracowaniu wiersz mógłby znaleźć się w dziale Tradycyjne - Rymowane. Teraz jest pomiędzy wolnym a rymowanym.
Motyw i metafora sytuacji - naprawianie bransoletki, też dobrze dobrany do przeżywanej traumy bohaterki, sorry - bohaterek wiersza.
Pointa w jego kontekście dla mnie jednak niezbyt zrozumiała. Pęknę? Peelka stawia się na miejscu sznurka jako symbol więzi między kobietami? A może to rozciągnięta do kresu wytrzymałości pomoc pomagającej? Taka terapeutyczna funkcja, podkreślenie maksymalnego zaangażowania emocji własnych? Dobrze czytam?
I tu mam wątpliwości:
Wieszaki dosłownie czy metaforycznie? W trzecim wersie przeskok do bransoletki i dalej w wierszu nie występują, zastanawiam się więc nad ich rolą w tekście.Halina S pisze:Wiosną poznałam Amelkę. Nieświadomie,
pomagała zdejmować czarne wieszaki.
I dlaczego na końcu wersu jest przecinek?
Brak spójności między zwrotkami.Halina S pisze:Nie mogłyśmy skończyć,
co chwilę któryś spadał i się roztrzaskiwał.
Paliłyśmy papierosy, za rogiem w krzakach.
Podobno ciepło? Aż się prosi o czasownik.Halina S pisze:Bzy podobno pachniały wiosną i podobno ciepło;
zasłaniała drżące ramiona. Kołysała
w przód i w tył, w tył i w przód.
Co kołysała w przód i w tył? Brak zaimka zwrotnego.
--------------------
Niezły wiersz, a po doszlifowaniu na pewno byłby świetny. Niedopowiedzenia są dobre, ale winny być spójne przy tak konkretnym temacie. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Pozdrawiam.

-
- Posty: 131
- Rejestracja: 21 paź 2015, 18:04
Re: Zakrwawione
Dzięki eko
Wprowadziłam małe poprawki, wg Twoich sugestii.
Pęknę - chodzi o emocje.
Wieszaki - metafora, pewnie niezrozumiała. Miałam takie wieszaki, czarne, bez ciuchów i z ciuchami, które powinny być dawno zdjęte. Dosłownie i w przenośni. Pomagając tej dziewczynie, pomagałam nieświadomie sobie. Mialam wersję, w której je usunęłam, ale jednak... mają dla mnie ogromne znaczenie.
zasłaniała drżące ramiona. Kołysała Tu nie poprawiam.
Ponieważ ruch w tył i w przód ma jeszcze w tym wierszu inne, dramatyczne znaczenie.
Ten fragment, który usunęłam za radą Gloinnen, faktycznie teraz chyba rytm nie bardzo, ale jesli idzie o treść, był zbędny. Jeszcze pomyślę nad tym.
Pozdrawiam serdecznie

Wprowadziłam małe poprawki, wg Twoich sugestii.
Pęknę - chodzi o emocje.
Wieszaki - metafora, pewnie niezrozumiała. Miałam takie wieszaki, czarne, bez ciuchów i z ciuchami, które powinny być dawno zdjęte. Dosłownie i w przenośni. Pomagając tej dziewczynie, pomagałam nieświadomie sobie. Mialam wersję, w której je usunęłam, ale jednak... mają dla mnie ogromne znaczenie.
zasłaniała drżące ramiona. Kołysała Tu nie poprawiam.
Ponieważ ruch w tył i w przód ma jeszcze w tym wierszu inne, dramatyczne znaczenie.
Ten fragment, który usunęłam za radą Gloinnen, faktycznie teraz chyba rytm nie bardzo, ale jesli idzie o treść, był zbędny. Jeszcze pomyślę nad tym.
Pozdrawiam serdecznie
-
- Posty: 3587
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Re: Zakrwawione
Bardzo dobry, emocjonalny choć reportażowy. Ja bym za bardzo nie grzebał - być może technicznie wiersz będzie wycezylowany, ale utraci ogromny atut autentyczności.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Zakrwawione
Dzięki za odpowiedź na moje pytania, Halino.Halina S pisze:Dzięki eko![]()
Wprowadziłam małe poprawki, wg Twoich sugestii.
Pęknę - chodzi o emocje.
Wieszaki - metafora, pewnie niezrozumiała. Miałam takie wieszaki, czarne, bez ciuchów i z ciuchami, które powinny być dawno zdjęte. Dosłownie i w przenośni. Pomagając tej dziewczynie, pomagałam nieświadomie sobie. Mialam wersję, w której je usunęłam, ale jednak... mają dla mnie ogromne znaczenie.
zasłaniała drżące ramiona. Kołysała Tu nie poprawiam.
Ponieważ ruch w tył i w przód ma jeszcze w tym wierszu inne, dramatyczne znaczenie.
Ten fragment, który usunęłam za radą Gloinnen, faktycznie teraz chyba rytm nie bardzo, ale jesli idzie o treść, był zbędny. Jeszcze pomyślę nad tym.
Pozdrawiam serdecznie

Według mnie jest lepiej, zawsze jest lepiej, kiedy nie odwracają uwagi od treści potknięcia interpunkcyjne, prawda? O! Początek trzeciej cząstki wiąże się z poprzedzającymi, no i wtedy niepotrzebny, postawiony dla uzyskania efektu średniówki przecinek, zyskał towarzysza.
Polemizowałabym ze zdaniem Marcina, że to wiersz reportażowy.
Bohaterka nie relacjonuje, nie opisuje historii Amelki z pozycji świadka czy zwykłego uczestnika, ale jest niezbędnym elementem bardzo emocjonalnej treści.
Wieszaki... czyli przestrzeń dla ubrań po kimś, kto nieskończenie odszedł.
Wiesz, słowa kursywą (był nikim) kierują skojarzenie do kogoś, kto ją skrzywdził, zostawił. Myślałam, że jak opuszczone dziecko, sama się kołysze. A teraz... krwawa chusta... umarłe dziecko?
--------------
Dzięki za dialog nad wierszem. Pamiętaj, to Twój wiersz, nie musisz/nie musiałaś wprowadzać żadnych zmian pod niczyim wpływem.

-
- Posty: 5630
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Re: Zakrwawione
Podjęłaś się trudnego zadania. Przynajmniej jak dla mnie,
wyrazić coś poprzez opis szczegółów zachowania
i miejsca akcji to najwyższa sztuka jazdy. Moim zdaniem wychodzisz
w sumie obronną ręką, chociaż może nie ze wszystkiego.
Ale nie chciałbym się wgłębiać w szczegóły techniczne,
frapuje mnie jeden, wydaje się jednak paradoks,
a może dysonans.
Dalszy ciąg wiersza sugeruje jakąś wielką tragedię - krew,
choroba sieroca, zbite lustra, jakaś wielka trauma.
Natomiast nie do końca jakby koreluje z pierwszą strofą,
to znaczy
a co dopiero jeśli mówić o nastolatkach...
trochę to jakby nie współgra...
Pozdrawiam
wyrazić coś poprzez opis szczegółów zachowania
i miejsca akcji to najwyższa sztuka jazdy. Moim zdaniem wychodzisz
w sumie obronną ręką, chociaż może nie ze wszystkiego.
Ale nie chciałbym się wgłębiać w szczegóły techniczne,
frapuje mnie jeden, wydaje się jednak paradoks,
a może dysonans.
Dalszy ciąg wiersza sugeruje jakąś wielką tragedię - krew,
choroba sieroca, zbite lustra, jakaś wielka trauma.
Natomiast nie do końca jakby koreluje z pierwszą strofą,
to znaczy
co sugeruje raczej zwykły zawód miłosny jakich pełno zawsze i wszędzie,Halina S pisze:Zapomnij - był nikim.
a co dopiero jeśli mówić o nastolatkach...
trochę to jakby nie współgra...
Pozdrawiam
- em_
- Posty: 2347
- Rejestracja: 22 cze 2012, 15:59
- Lokalizacja: nigdy nigdy
Re: Zakrwawione
Ładnie skomponowany tekst.
Daje się poczuć emocje.
Podoba się
Daje się poczuć emocje.
Podoba się

you weren't much of a muse
but then I weren't much of a poet
— N. Cave
but then I weren't much of a poet
— N. Cave
-
- Posty: 131
- Rejestracja: 21 paź 2015, 18:04
Re: Zakrwawione
dziękuję bardzo Państwu za komentarze.
Może niektóre wersy sa niezrozumiałe. Nie powinnam, ale powiem o co chodzi.
Był to czas, kiedy zmarła moja córka(miała 23 lata - rak) - czarne wieszaki.
Wtedy pomagałam trochę w osrodku dla dziewcząt z wyrokami sądowymi. Poznałam tam dziewczynę, miała inaczej na imię. ta dziewczyna została zgwałcona. Miała 17 lat.
pozdrawiam serdecznie
Może niektóre wersy sa niezrozumiałe. Nie powinnam, ale powiem o co chodzi.
Był to czas, kiedy zmarła moja córka(miała 23 lata - rak) - czarne wieszaki.
Wtedy pomagałam trochę w osrodku dla dziewcząt z wyrokami sądowymi. Poznałam tam dziewczynę, miała inaczej na imię. ta dziewczyna została zgwałcona. Miała 17 lat.
pozdrawiam serdecznie