Nocami najbardziej brakuje ciepła oddechów
tuż przy uchu, obcości wypiętrzają kąty,
najciemniejsze. Rozkrzyżowani na łóżkach oczekują
drogi pomiędzy wszelkimi odmianami kaźni.
Poranki zawsze obnażają umęczone ciała
wciąż niegotowe na dnienie.
Więc niepewnie wysnuwają się pomiędzy
chłodne tchnienia budynków.
Wszędzie zaczajona przestrzeń rozrzedza powietrze.
Z każdym nienazwaniem coraz mocniej stawiają
nogi. W końcu krokiem marszowym ruszają
na cztery wiatry.
Jednak gdzieś spoza granicy światła nadchodzi
wieczór, wzrok wbity w ziemię, kolejna klęska
przyciąga w pielesze barłogów.
Jeszcze tylko krótki spazm oczekiwania i na nowo
dobrze znane smaki niespełnień.
Nawet tych w ekstazie szaleństwa.
Krzyżowcy z przedmieść
- Alga
- Posty: 594
- Rejestracja: 31 lip 2015, 8:27
Re: Krzyżowcy z przedmieść
Czytając pierwsze 3 strofoidy czułam, jakby były bardzo moje. Całość przypomina mi wiersz, który napisałam. Ale tu nie o tym.
Dużo goryczy, lekiem na bezwiarę jest sen.
Strasznie samotny wiersz.
Pozdrawiam
Dużo goryczy, lekiem na bezwiarę jest sen.
Strasznie samotny wiersz.
Pozdrawiam

oddam wszystkie przenośnie
za jeden wyraz
wyłuskany z piersi jak żebro
za jedno słowo
które mieści się
w granicach mojej skóry
Z. Herbert
za jeden wyraz
wyłuskany z piersi jak żebro
za jedno słowo
które mieści się
w granicach mojej skóry
Z. Herbert
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Krzyżowcy z przedmieść
Krzyżowcy?
Ukrzyżowani w samotności. Przez brak, najdotkliwszy wieczorami.
Za dnia łapiący oddech w nienazywaniu stanu pustki.
Erzac nic nie daje.
Kilka interesujących metafor, szczerość, smutek.
Bardzo dobry wiersz.

Ukrzyżowani w samotności. Przez brak, najdotkliwszy wieczorami.
Za dnia łapiący oddech w nienazywaniu stanu pustki.
Erzac nic nie daje.
Kilka interesujących metafor, szczerość, smutek.
Bardzo dobry wiersz.
