spowiedź
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: spowiedź
Dziewięć wersów zagęszczających przestrzeń i informacje, szczególnie ta trzecia cząstka.
Mam wrażenie, że wersy aż proszą o oddech, wpuszczenia choćby odrobiny powietrza.
Ciężki emocjonalnie wiersz.
Peel dopiero po ostatecznym odejściu bohatera, nad jego grobem, może bez wcześniejszego, wielkiego lęku coś powiedzieć mu głośno. Jakaś tajemnica między nimi krążyła. Bolesna? Trudna? Na pewno pełna gwałtownych emocji, jeśli bardzo silnego bohatera potrafiła tylko rozbroić śmierć - swoim ostatecznym spokojem.
Wydawałoby się po dwóch pierwszych cząstkach, że adresat był groźny dla peela, ale jeśli chce on, peel, zabrać się do zapalenia [ a nie do zapalania !] - siebie jak znicza - rozumiem, że relacja między nimi zmieniła swój charakter. Albo taka była od początku. Trudna i bardzo potrzebna jednocześnie.
Prowokuje do namysłu całość i ostatnia metafora, Doroto. Czytam i czuję coś wielkiego w wyznaniu.
Poważny, refleksyjny wiersz.

Mam wrażenie, że wersy aż proszą o oddech, wpuszczenia choćby odrobiny powietrza.
Ciężki emocjonalnie wiersz.
Peel dopiero po ostatecznym odejściu bohatera, nad jego grobem, może bez wcześniejszego, wielkiego lęku coś powiedzieć mu głośno. Jakaś tajemnica między nimi krążyła. Bolesna? Trudna? Na pewno pełna gwałtownych emocji, jeśli bardzo silnego bohatera potrafiła tylko rozbroić śmierć - swoim ostatecznym spokojem.
Wydawałoby się po dwóch pierwszych cząstkach, że adresat był groźny dla peela, ale jeśli chce on, peel, zabrać się do zapalenia [ a nie do zapalania !] - siebie jak znicza - rozumiem, że relacja między nimi zmieniła swój charakter. Albo taka była od początku. Trudna i bardzo potrzebna jednocześnie.

Prowokuje do namysłu całość i ostatnia metafora, Doroto. Czytam i czuję coś wielkiego w wyznaniu.
Poważny, refleksyjny wiersz.

-
- Posty: 3587
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Re: spowiedź
Mocno refleksyjny wiersz, być może jakiś rodzaj requiem nad grobem (takim czy innym). Ciekawie.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
- tabakiera
- Posty: 2365
- Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
- Lokalizacja: Warszawa
- Płeć:
Re: spowiedź
Myślałam, że nikt tu nie przyjdzie, bo tekst ciężki, mocno zakamuflowany - poważny i osobisty.
Metafory to niezły schron, choć sporo widać - sądząc po komentarzach Ewy i Marcina.
Dość stary wiersz, ale bardzo przerobiony, bo troszkę się nauczyłam od czasu napisania go.
Wiesz, Ewo. końcowa część, w moim założeniu, jest też parafrazą pożegnania:
"do zobaczenia".
Serdeczne dzięki.
Metafory to niezły schron, choć sporo widać - sądząc po komentarzach Ewy i Marcina.
Dość stary wiersz, ale bardzo przerobiony, bo troszkę się nauczyłam od czasu napisania go.
Wiesz, Ewo. końcowa część, w moim założeniu, jest też parafrazą pożegnania:
"do zobaczenia".
Serdeczne dzięki.
-
- Posty: 5630
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Re: spowiedź
Przyznam się, że jako czytelnik nie dostrzegam w tym wierszu
"do widzenia", czyli nadziei na jakieś przyszłe spotkanie w zaświatach.
Początek wiersza "teraz mogę bez drżenia" sugeruje raczej jakiś
przeszły strach, a "rozbrojony" - ulgę z tego, że zagrożenie minęło,
a "będę się zabierać" raczej chęć oddalenia, po spełnieniu
jakby symbolicznej ofiary, do której Pil czuje się mimo wszystko
zobowiązany ze względu na wspólną przeszłość...
Ale to oczywiście indywidualne odczucia
"do widzenia", czyli nadziei na jakieś przyszłe spotkanie w zaświatach.
Początek wiersza "teraz mogę bez drżenia" sugeruje raczej jakiś
przeszły strach, a "rozbrojony" - ulgę z tego, że zagrożenie minęło,
a "będę się zabierać" raczej chęć oddalenia, po spełnieniu
jakby symbolicznej ofiary, do której Pil czuje się mimo wszystko
zobowiązany ze względu na wspólną przeszłość...
Ale to oczywiście indywidualne odczucia

- tabakiera
- Posty: 2365
- Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
- Lokalizacja: Warszawa
- Płeć:
Re: spowiedź
Alku, piękna interpretacja, dziękuję.
Wiesz, jest taki obowiązek - odwiedzanie grobów i zapalanie zniczy.
Z drugiej strony - każdy się kiedyś zabierze na tamten świat, jeśli on istnieje, oczywiście.
Wiesz, jest taki obowiązek - odwiedzanie grobów i zapalanie zniczy.
Z drugiej strony - każdy się kiedyś zabierze na tamten świat, jeśli on istnieje, oczywiście.
- Koleś
- Posty: 485
- Rejestracja: 31 mar 2016, 9:22
Re: spowiedź
Cóż, mnie się cały czas wydaje, że to wiersz o grzechu, bo skoro mamy spowiedź w tytule...
Pożegnanie z grzechem nigdy do końca niewyspowiadanym, a może bardziej z jakimś wyrzutem sumienia, od którego w końcu peel się uwolnił. Czyli przekaz dość optymistyczny, chociaż ciężar wiersza świetnie pokazuje ten głaz ciążący na sercu, który w końcu spadł.
Świetnie obrazują to "ciężkie" przymiotniki (bezwolnie, ostatecznym, gliniany - chociaż pomyślałem sobie o ołowianym zniczu, może byłby lepszy?), które narzucają klimat i przygniatającą atmosferę wiersza.
Doskonale przemyślany graficznie wiersz, ładnie porozkładałaś akcenty i wersy, czyta się jednym tchem, bez przestojów, chociaż drażni mnie troszkę to będę się zabierać. No, tak głupio to tu trochę wygląda... Znaczy co? Podkasam rękawy i zabieram się do roboty? To może pasować, ale akurat mnie, nie bardzo. Nie gra z konwencją całości. Przynajmniej mi. Gdzieś tu się zatraca ten przytłaczający klimat. Ale całość oceniam wysoko.
Pozdrawiam.
Pożegnanie z grzechem nigdy do końca niewyspowiadanym, a może bardziej z jakimś wyrzutem sumienia, od którego w końcu peel się uwolnił. Czyli przekaz dość optymistyczny, chociaż ciężar wiersza świetnie pokazuje ten głaz ciążący na sercu, który w końcu spadł.
Świetnie obrazują to "ciężkie" przymiotniki (bezwolnie, ostatecznym, gliniany - chociaż pomyślałem sobie o ołowianym zniczu, może byłby lepszy?), które narzucają klimat i przygniatającą atmosferę wiersza.
Doskonale przemyślany graficznie wiersz, ładnie porozkładałaś akcenty i wersy, czyta się jednym tchem, bez przestojów, chociaż drażni mnie troszkę to będę się zabierać. No, tak głupio to tu trochę wygląda... Znaczy co? Podkasam rękawy i zabieram się do roboty? To może pasować, ale akurat mnie, nie bardzo. Nie gra z konwencją całości. Przynajmniej mi. Gdzieś tu się zatraca ten przytłaczający klimat. Ale całość oceniam wysoko.
Pozdrawiam.

"Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty." F. Zappa
"Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." S. Lem
"Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów." S. Lem
- tabakiera
- Posty: 2365
- Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
- Lokalizacja: Warszawa
- Płeć:
Re: spowiedź
Witaj, Sylwku. Wybacz, ale Koleś nie przechodzi mi przez gardło, muszę się oswoić. W moich okolicach to słowo ma wymiar ironiczno-lekceważący - "tee, Koleś, uważaj sobie" - rozumiesz. Lekceważenie to ostatnia rzecz, jaką mogę do Ciebie skierować (Patko, wiem, że nie o wierszu, ale musiałam).
Cieszę się, że wysoko oceniasz rytmicznie, w tekstach nieregularnych rytmizuję "na oko".
Tekstowi nadałam różne znaczenia (wg mnie można go też skierować do Boga, wtedy popiołami są ludzie, a znicz ogarkiem, ale to było tak:
Miałam ciocię, kochaną, empatyczną, wspaniałą. Z kręgosłupem moralnym w dodatku, wierną ideałom. Ta ciocia zachorowała na raka kości a my i lekarze ją oszukiwaliśmy (takie były wtedy trendy). Byłam jeszcze bardzo młodziutka i to oszukiwanie kiepsko mi szło (w ogóle ściemnianie to nie jest moja mocna strona), męczyło mnie. Uczyłam się łaciny i miałam słownik, ciocia prosiła o przyniesienie go, bo w swojej rozpaczliwej chęci życia i oszukiwania siebie jednak miała przebłyski i chciała przetłumaczyć, co lekarz napisał. O komputerze i innych źródłach wiedzy nikt wtedy nie słyszał, a ona była przykuta do łóżka. Ciągle o tym słowniku "zapominałam" (obiecując dostarczenie nie pomyślałam, do czego jest on jej potrzebny, zreflektowałam się potem). To niby bzdura, ale miała do mnie cholerny żal - że ja, taka sumienna i obowiązkowa, a głupiej książki nie mogę poszukać.
No i nie mogłam jej powiedzieć prawdy, w moim odczuciu zasługiwała na to.
Umarła po czterech latach, dwa ostatnie to już konanie (lekarze dawali jej dwa tygodnie).
W wierszu zmieniłam jej płeć ze względu na inne interpretacje i męską siłę, jaką posiadała.
Przepraszam za wynurzenia, czułam się zobowiązana odkryć część tajemnicy, bo przecież to jest nie do rozszyfrowania, a Wy wnikacie w tekst i idziecie w dobrym kierunku.
Dzięki za czytanie i rozgryzanie.
PS: "Gliniany" kojarzy mi się z człowiekiem.
Cieszę się, że wysoko oceniasz rytmicznie, w tekstach nieregularnych rytmizuję "na oko".
Tekstowi nadałam różne znaczenia (wg mnie można go też skierować do Boga, wtedy popiołami są ludzie, a znicz ogarkiem, ale to było tak:
Miałam ciocię, kochaną, empatyczną, wspaniałą. Z kręgosłupem moralnym w dodatku, wierną ideałom. Ta ciocia zachorowała na raka kości a my i lekarze ją oszukiwaliśmy (takie były wtedy trendy). Byłam jeszcze bardzo młodziutka i to oszukiwanie kiepsko mi szło (w ogóle ściemnianie to nie jest moja mocna strona), męczyło mnie. Uczyłam się łaciny i miałam słownik, ciocia prosiła o przyniesienie go, bo w swojej rozpaczliwej chęci życia i oszukiwania siebie jednak miała przebłyski i chciała przetłumaczyć, co lekarz napisał. O komputerze i innych źródłach wiedzy nikt wtedy nie słyszał, a ona była przykuta do łóżka. Ciągle o tym słowniku "zapominałam" (obiecując dostarczenie nie pomyślałam, do czego jest on jej potrzebny, zreflektowałam się potem). To niby bzdura, ale miała do mnie cholerny żal - że ja, taka sumienna i obowiązkowa, a głupiej książki nie mogę poszukać.
No i nie mogłam jej powiedzieć prawdy, w moim odczuciu zasługiwała na to.
Umarła po czterech latach, dwa ostatnie to już konanie (lekarze dawali jej dwa tygodnie).
W wierszu zmieniłam jej płeć ze względu na inne interpretacje i męską siłę, jaką posiadała.
Przepraszam za wynurzenia, czułam się zobowiązana odkryć część tajemnicy, bo przecież to jest nie do rozszyfrowania, a Wy wnikacie w tekst i idziecie w dobrym kierunku.
Dzięki za czytanie i rozgryzanie.
PS: "Gliniany" kojarzy mi się z człowiekiem.