Babka Amazonia
-
- Posty: 1739
- Rejestracja: 01 paź 2013, 17:40
Babka Amazonia
- Chodź! Teraz!!!, bo niedomknięte.
- Dobra!
- Buba, ruszamy, cisza! I nie stawaj na schodek , o właśnie ten. I tamten - większość skrzypi jak diabli.
- Nie rozumiem, dlaczego zabraniają nam wchodzić?
- Bo ona jest zmęczona, chora, a może… martwa!
- Dlaczego?
- Bo jest tak stara… Tak strasznie stara, jak… automobil naszego proboszcza.
- Rolls proboszcza jest trupem.
- Więc babunia umarła?
- Drzwi! Uważaj, Buba, na paznokcie, nie wsadzaj ich w tę dziurę, bo jak przeciąg zatrzaśnie, masz bankowo po palcach…
- Ty nie boisz się zmarłych?
- Nie wiem…
- Ciii!
- Patrz, jest tam! Na poduszkach. Głowę ma jakoś dziwnie… Może kto jej ukręcił?
- E tam, opadła na bok… Podejdź bliżej ostrożnie.
- Ma półotwarte usta. Zobacz – czubek języka taki suchy i siny… No i świecą jej zęby.
- To nie zęby, to plomby!
- Boję się.
- Lepiej zobaczmy, co tam zaciska w palcach?
- To mapy i fotografie.
- A! Z Brazylii, no jasne! Lecz na co jej te rzeczy, jeśli wie, że odchodzi? Tam, w niebie, przecież nie ma żadnej Amazonki, ani jakichś badaczy, ani deszczowych lasów, ani trujących żab…
- Nie ma?
- Weź to lusterko, głupia, leży na nakastliku … Tak. I podsuń pod usta!
- Czemu?
- Sprawdź, czy oddycha. Nie widziałaś na filmie? - tak się właśnie to robi. Fachowo.
- Rety! Ruszyła okiem.
- Nie ruszyła.
- Ruszyła. Babciu, obudź się, babciu!!!
- Buba, przestań, co robisz! Cicho siedź, bo nas znajdą.
- Babciu, babciuuu Amazonio, obudź się, obuuudź! Buuu, buuu…!!!!
- W imię Ojca, dziewczynki!!!! Co mówiłam?! Że macie zakaz wchodzenia do babci! Ja mówiłam: na dole się bawić lalkami! I nie wchodzić do babci, absolutnie nie wchodzić!!!!
***
- Znowu chowają kogoś…
- Odłóż tę tacę z kuflem, nalej kieliszek wódki i w try miga go zanieś do drugiego stolika. I popraw wreszcie muszkę. Hans, obciągnij uniform. Ciągle gapisz się w okno!
- Grają. Umarł ktoś ważny. Nikt by byle łachudrze tak nie trąbił na trąbce.
- Grają dla Amazonii. To stara Amazonia spakowała walizki…
- Wyniosła się do Pana badać lasy deszczowe, dzikie ludy Pirahã nad wieczną Amazonką w swej podniebnej Brazylii…
- Pięknie grają dla starej babki Amazonii…
- Tak, tak…
- Nadal pamiętam, jak przeszłego roku memu świętej pamięci ojcu puścili przez głośniki jakieś trzeszczące dzwony. Z taśmy. Z magnetofonu. Dzwoniło i dzwoniło. Ryczało na cały cmentarz. Niosło się nawet dalej – poprzez wszawe podwórka, długo, we wszystkie strony. Jeden z drugim mógł myśleć, że tak głośno mu dzwonią mężczyźni wystrojeni w stylowe, czarne garnitury, w pelerynach zdobionych złotą taśmą, we frędzlach. Że z wieżycy kościoła. Dobrze, że tak myśleli…
- Teraz jest nowoczesność…
- Ano.
- Chowają szychę.
- Babkę Amazonię. Królową! Nikt by byle łachudrze nie zatrąbił, doprawdy …
***
- Szlag! Nie cierpię prasować !
- Przeciąg targa firankę - zamknij wreszcie to okno.
- Słyszysz? Marsze żałobne…
- Tak. Zmarła ta wiekowa babka Amazonia…
- Ta, co była w gazecie i w Brazylii?
- Ta sama.
- To ona jeszcze żyła? Słuchaj, jak pięknie trąbią…
- Bo ona była kiedyś królową miasteczka. Wtedy, kiedy uciekła wielkim samolotem z małą grupką wariatów. Znaczy jakichś… badaczy – durnych i nawiedzonych. Jej mąż miesiąc z siekierą wysiadywał na strychu, żeby pierwszy zobaczyć , jak wraca. I urąbać jej głowę. Ale wyszło inaczej. Nie wróciła tak prędko, jak sądzono po cichu. Dopiero po trzech latach… Tymczasem zazdrosny stary machnął piękne bliźnięta takiej jednej Rozalii, więc nie latał z siekierą, tylko niańczył dzieciaki. A stolica uznała wybitne zasługi tych kopniętych wariatów. Przyznano im nagrody, medale , takie tam … duperszwance. Były zdjęcia w gazetach. Wtenczas babkę nazwano Wielką Amazonią…
- Wyjdź na balkon. To oni!
- Kto?
- No, żałobnicy. Widać czoło konduktu.
- Ho, ho! Całe miasteczko kupą ciągnie na cmentarz. Pięknie trąbią , przepięknie! Wielka babcia umarła…
***
- Dobre ciasto. Naprawdę. Czy długo się męczyła?
- Ile wieniec, Gertrudo?
- Kto zamieszka na górze, w pokoju po babce?
- Trzeba będzie gruntownie to piętro wysprzątać. Tyle starych papierów. Te mapy, te wykresy, te poruszone, zżółkłe fotografie – śmierdzą .
- Starością?
- To możliwe, chociaż bardziej stęchlizną.
- Jest też sporo słoików. Z eksponatami – węże, jakieś jaszczurki. W formalinie.
- Szaleństwo. Czyste szaleństwo! Babka była szalona i całkiem niepraktyczna. Nie sposób wykorzystać tych zatrutych słojów na kompoty czy dżemy - trzeba wszystko wyrzucić.
- Są jeszcze jej dzienniki … Z tonę waży to draństwo.
- Dobra, pomogę spalić. Może w przyszłym tygodniu?
- Smaczne bezy. Szczególnie te z orzechową masą.
- I sznycle po wiedeńsku...
- I śledziowa sałatka.
- Jak drogo wyszła trumna?
- Sporo…
- Zapłaciła stolica?! Ho, ho!
- Była wszak zasłużoną.
- Babka… była królową.
- Amazonią - legendą!
- Kosa spadła i koniec… Zostawiła po sobie makabryczny inwentarz – w słojach!
- Żaby w spirycie, idiotyczne wykresy. Śmieci…
- Tyle dziadostwa…
- Czy mogę zabrać złoty order babki Amazonii ? Oczywiście nie dla mnie, lecz dla małej Amalii.
- Ile jest wart ten order?
- Wiesz, to oburzające, chcesz wyceniać rodzinną pamiątkę ?! Wstyd i grzech. Zresztą zostanie dla was sporo innych drobiazgów…
- Węże, żaby w spirycie, idiotyczne wykresy. Śmieci. Kupa dziadostwa…
- Tylko tyle jej przyszło z tej przeklętej Brazylii.
- Ciociu, można się bawić tą suszoną jaszczurką?
- Bądź grzeczna, bo babcia właśnie z nieba się na ciebie patrzy.
- To babcia poszła do nieba?
- A może jeszcze nie doszła?
- Może jej duch tu krąży? Wśród nas tu, w tym pokoju?
- Buuu - buuu…
- Ciszej, Buba się boi!
- Odeszła w graniu trąbek Amazonia...
- Do raju?
- Do podniebnej Brazylii?
- W drogiej trumnie...
- Na cmentarz!
- Dobra!
- Buba, ruszamy, cisza! I nie stawaj na schodek , o właśnie ten. I tamten - większość skrzypi jak diabli.
- Nie rozumiem, dlaczego zabraniają nam wchodzić?
- Bo ona jest zmęczona, chora, a może… martwa!
- Dlaczego?
- Bo jest tak stara… Tak strasznie stara, jak… automobil naszego proboszcza.
- Rolls proboszcza jest trupem.
- Więc babunia umarła?
- Drzwi! Uważaj, Buba, na paznokcie, nie wsadzaj ich w tę dziurę, bo jak przeciąg zatrzaśnie, masz bankowo po palcach…
- Ty nie boisz się zmarłych?
- Nie wiem…
- Ciii!
- Patrz, jest tam! Na poduszkach. Głowę ma jakoś dziwnie… Może kto jej ukręcił?
- E tam, opadła na bok… Podejdź bliżej ostrożnie.
- Ma półotwarte usta. Zobacz – czubek języka taki suchy i siny… No i świecą jej zęby.
- To nie zęby, to plomby!
- Boję się.
- Lepiej zobaczmy, co tam zaciska w palcach?
- To mapy i fotografie.
- A! Z Brazylii, no jasne! Lecz na co jej te rzeczy, jeśli wie, że odchodzi? Tam, w niebie, przecież nie ma żadnej Amazonki, ani jakichś badaczy, ani deszczowych lasów, ani trujących żab…
- Nie ma?
- Weź to lusterko, głupia, leży na nakastliku … Tak. I podsuń pod usta!
- Czemu?
- Sprawdź, czy oddycha. Nie widziałaś na filmie? - tak się właśnie to robi. Fachowo.
- Rety! Ruszyła okiem.
- Nie ruszyła.
- Ruszyła. Babciu, obudź się, babciu!!!
- Buba, przestań, co robisz! Cicho siedź, bo nas znajdą.
- Babciu, babciuuu Amazonio, obudź się, obuuudź! Buuu, buuu…!!!!
- W imię Ojca, dziewczynki!!!! Co mówiłam?! Że macie zakaz wchodzenia do babci! Ja mówiłam: na dole się bawić lalkami! I nie wchodzić do babci, absolutnie nie wchodzić!!!!
***
- Znowu chowają kogoś…
- Odłóż tę tacę z kuflem, nalej kieliszek wódki i w try miga go zanieś do drugiego stolika. I popraw wreszcie muszkę. Hans, obciągnij uniform. Ciągle gapisz się w okno!
- Grają. Umarł ktoś ważny. Nikt by byle łachudrze tak nie trąbił na trąbce.
- Grają dla Amazonii. To stara Amazonia spakowała walizki…
- Wyniosła się do Pana badać lasy deszczowe, dzikie ludy Pirahã nad wieczną Amazonką w swej podniebnej Brazylii…
- Pięknie grają dla starej babki Amazonii…
- Tak, tak…
- Nadal pamiętam, jak przeszłego roku memu świętej pamięci ojcu puścili przez głośniki jakieś trzeszczące dzwony. Z taśmy. Z magnetofonu. Dzwoniło i dzwoniło. Ryczało na cały cmentarz. Niosło się nawet dalej – poprzez wszawe podwórka, długo, we wszystkie strony. Jeden z drugim mógł myśleć, że tak głośno mu dzwonią mężczyźni wystrojeni w stylowe, czarne garnitury, w pelerynach zdobionych złotą taśmą, we frędzlach. Że z wieżycy kościoła. Dobrze, że tak myśleli…
- Teraz jest nowoczesność…
- Ano.
- Chowają szychę.
- Babkę Amazonię. Królową! Nikt by byle łachudrze nie zatrąbił, doprawdy …
***
- Szlag! Nie cierpię prasować !
- Przeciąg targa firankę - zamknij wreszcie to okno.
- Słyszysz? Marsze żałobne…
- Tak. Zmarła ta wiekowa babka Amazonia…
- Ta, co była w gazecie i w Brazylii?
- Ta sama.
- To ona jeszcze żyła? Słuchaj, jak pięknie trąbią…
- Bo ona była kiedyś królową miasteczka. Wtedy, kiedy uciekła wielkim samolotem z małą grupką wariatów. Znaczy jakichś… badaczy – durnych i nawiedzonych. Jej mąż miesiąc z siekierą wysiadywał na strychu, żeby pierwszy zobaczyć , jak wraca. I urąbać jej głowę. Ale wyszło inaczej. Nie wróciła tak prędko, jak sądzono po cichu. Dopiero po trzech latach… Tymczasem zazdrosny stary machnął piękne bliźnięta takiej jednej Rozalii, więc nie latał z siekierą, tylko niańczył dzieciaki. A stolica uznała wybitne zasługi tych kopniętych wariatów. Przyznano im nagrody, medale , takie tam … duperszwance. Były zdjęcia w gazetach. Wtenczas babkę nazwano Wielką Amazonią…
- Wyjdź na balkon. To oni!
- Kto?
- No, żałobnicy. Widać czoło konduktu.
- Ho, ho! Całe miasteczko kupą ciągnie na cmentarz. Pięknie trąbią , przepięknie! Wielka babcia umarła…
***
- Dobre ciasto. Naprawdę. Czy długo się męczyła?
- Ile wieniec, Gertrudo?
- Kto zamieszka na górze, w pokoju po babce?
- Trzeba będzie gruntownie to piętro wysprzątać. Tyle starych papierów. Te mapy, te wykresy, te poruszone, zżółkłe fotografie – śmierdzą .
- Starością?
- To możliwe, chociaż bardziej stęchlizną.
- Jest też sporo słoików. Z eksponatami – węże, jakieś jaszczurki. W formalinie.
- Szaleństwo. Czyste szaleństwo! Babka była szalona i całkiem niepraktyczna. Nie sposób wykorzystać tych zatrutych słojów na kompoty czy dżemy - trzeba wszystko wyrzucić.
- Są jeszcze jej dzienniki … Z tonę waży to draństwo.
- Dobra, pomogę spalić. Może w przyszłym tygodniu?
- Smaczne bezy. Szczególnie te z orzechową masą.
- I sznycle po wiedeńsku...
- I śledziowa sałatka.
- Jak drogo wyszła trumna?
- Sporo…
- Zapłaciła stolica?! Ho, ho!
- Była wszak zasłużoną.
- Babka… była królową.
- Amazonią - legendą!
- Kosa spadła i koniec… Zostawiła po sobie makabryczny inwentarz – w słojach!
- Żaby w spirycie, idiotyczne wykresy. Śmieci…
- Tyle dziadostwa…
- Czy mogę zabrać złoty order babki Amazonii ? Oczywiście nie dla mnie, lecz dla małej Amalii.
- Ile jest wart ten order?
- Wiesz, to oburzające, chcesz wyceniać rodzinną pamiątkę ?! Wstyd i grzech. Zresztą zostanie dla was sporo innych drobiazgów…
- Węże, żaby w spirycie, idiotyczne wykresy. Śmieci. Kupa dziadostwa…
- Tylko tyle jej przyszło z tej przeklętej Brazylii.
- Ciociu, można się bawić tą suszoną jaszczurką?
- Bądź grzeczna, bo babcia właśnie z nieba się na ciebie patrzy.
- To babcia poszła do nieba?
- A może jeszcze nie doszła?
- Może jej duch tu krąży? Wśród nas tu, w tym pokoju?
- Buuu - buuu…
- Ciszej, Buba się boi!
- Odeszła w graniu trąbek Amazonia...
- Do raju?
- Do podniebnej Brazylii?
- W drogiej trumnie...
- Na cmentarz!
Ostatnio zmieniony 25 sty 2017, 0:05 przez Henryk VIII, łącznie zmieniany 1 raz.
- EdwardSkwarcan
- Posty: 2660
- Rejestracja: 23 gru 2013, 20:43
Re: Babka Amazonia
Tutaj w ci chyba uciekło.Henryk VIII pisze:- Odeszła graniu trąbek Amazonia...
Dla mnie wspaniała opowieść. Wszystko jest, nawet pazerność spadkobierców

Brawa.



- alchemik
- Posty: 7009
- Rejestracja: 18 wrz 2014, 17:46
- Lokalizacja: Trójmiasto i przyległe światy
Re: Babka Amazonia
Od tej strony to nie znałem Waszej Królewskiej Mości.
Opowiadanie interesujące, ba, dobre w swojej wymowie. Czy nas też będą chowali pazerni ignoranci, a naszym dorobkiem, wierszami palili w piecu?
Ciekawa forma. Dialogi zasłyszane.
Pozdrawiam
Jerzy
Opowiadanie interesujące, ba, dobre w swojej wymowie. Czy nas też będą chowali pazerni ignoranci, a naszym dorobkiem, wierszami palili w piecu?
Ciekawa forma. Dialogi zasłyszane.
Pozdrawiam
Jerzy
* * * * * * * * *
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.
* * * * * * * * *
alchemik@osme-pietro.pl
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.
* * * * * * * * *
alchemik@osme-pietro.pl
-
- Posty: 1739
- Rejestracja: 01 paź 2013, 17:40
Re: Babka Amazonia
Drogi Edwardzie, pięknie dziękuję za schwytanie utrapionego i ulotnego "w" - skubane i niepokorne diablątko!
Dziękuję z serca za pochylenie się nad tym tekstem I DOSTRZEŻENIE !

Niemniej drogi Alchemiku! - pięknie dziękuję za schwytanie pytania, które jako żywo było wszem postawione - jak zwykle Twoje sokole oko wypatrzyło co winno - mam nadzieję, że to nie boli;)
Dialogi nie są zasłyszane, a zmyślone, ale prawdziwa jest Buba - tak nazywa swą córeczkę ma koleżanka po piórze ( bo robi Buuu - buuu!) - jak kiedyś się dowie o tym opowiadaniu, to mi tupnie przed tronem!
--- dla Was!

H8
Dziękuję z serca za pochylenie się nad tym tekstem I DOSTRZEŻENIE !

Niemniej drogi Alchemiku! - pięknie dziękuję za schwytanie pytania, które jako żywo było wszem postawione - jak zwykle Twoje sokole oko wypatrzyło co winno - mam nadzieję, że to nie boli;)
Dialogi nie są zasłyszane, a zmyślone, ale prawdziwa jest Buba - tak nazywa swą córeczkę ma koleżanka po piórze ( bo robi Buuu - buuu!) - jak kiedyś się dowie o tym opowiadaniu, to mi tupnie przed tronem!



H8
- skaranie boskie
- Administrator
- Posty: 13037
- Rejestracja: 29 paź 2011, 0:50
- Lokalizacja: wieś
Re: Babka Amazonia
Tu zbędna spacja przed pytajnikiem.Henryk VIII pisze:Wiesz, to oburzające, chcesz wyceniać rodzinną pamiątkę ?!
Więcej nie zauważyłem, ale też i zbyt uważnie nie szukałem.
Zainteresowała mnie treść. To trudna rzecz opisać coś wyłącznie dialogami i Tobie się udała.
Poznałem całą historię babki Amazonii bez czytania przydługich wyjaśnień, czy opisów. Brawo.



Kloszard to nie zawód...
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.
_____________________________________________________________________________
E-mail
skaranieboskie@osme-pietro.pl
To pasja, styl życia, realizacja marzeń z dzieciństwa.
_____________________________________________________________________________
skaranieboskie@osme-pietro.pl
- alchemik
- Posty: 7009
- Rejestracja: 18 wrz 2014, 17:46
- Lokalizacja: Trójmiasto i przyległe światy
Re: Babka Amazonia
Potwierdzam.



* * * * * * * * *
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.
* * * * * * * * *
alchemik@osme-pietro.pl
Jak być mądrym.. .?
Ukrywać swoją głupotę!
G.B. Shaw
Lub okazywać ją w niewielkich dawkach, kiedy się tego po tobie spodziewają.
J.E.S.
* * * * * * * * *
alchemik@osme-pietro.pl
-
- Posty: 1739
- Rejestracja: 01 paź 2013, 17:40
Re: Babka Amazonia
Dziękuję! To, mówiąc prawdę, mój drugi taki eksperyment - z dialogami. Pierwszy to " Złote szerszenie w Kloster". Wrzucę, jak znajdę 
Póki co dla Was
H8

Póki co dla Was


H8
- anastazja
- Posty: 6176
- Rejestracja: 02 lis 2011, 16:37
- Lokalizacja: Bieszczady
- Płeć:
Re: Babka Amazonia
Fajne opowiadanie. Przeczytałam z przyjemnością. Duży plus, za zapis tekstu. Tak można czytać. Oczy się mniej męczą i jakby przestrzeń lżejsza. Super. Pozdrawiam.
Henryku.

A ludzie tłoczą się wokół poety i mówią mu: zaśpiewaj znowu, a to znaczy: niech nowe cierpienia umęczą twą duszę."
(S. Kierkegaard, "Albo,albo"
(S. Kierkegaard, "Albo,albo"
-
- Posty: 1739
- Rejestracja: 01 paź 2013, 17:40
Re: Babka Amazonia
Dziękuję, Anastazjo
! Miło mi bardzo, że zajrzałaś i zostawiłaś ślady 
h8


h8
- Alicja Jonasz
- Posty: 1044
- Rejestracja: 24 kwie 2012, 9:01
- Płeć:
Re: Babka Amazonia
zapłakałam Henryku...
Alicja Jonasz
"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak
"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak