To był bardzo pracowity dzień. Przeprowadzka do nowego domu. Kupiłam go okazyjnie. Był śliczny, przypominał mały zamek. Usadowiony na wzgórzu, w przepięknym ogrodzie. Późnym wieczorem odjechali pracownicy z firmy przewozowej. Meble zmontowane i ustawione na swoich miejscach. Zostały tylko kartony, w których zmieściłam cały swój dobytek.
Ponieważ byłam bardzo zmęczona, postanowiłam iść spać. W jednym pokoju stało przepiękne drewniane łóżko. Zdobione rzeźbami. Zupełnie nie pasowało do tego domu. Pozostało po poprzednich właścicielach. Postanowiłam je zachować. Poszukałam karton, gdzie była poduszka, kołdra i dwa koce. Ponieważ łóżko nie miało siennika, rozłożyłam kołdrę i poduszki. Wprawdzie słyszałam jakieś stukanie na poddaszu, ale pomyślałam, że to pewnie niedomknięte oko. Postanowiłam, że zajmę się tym później, a teraz spać. Przykryłam się kocem i zaraz zasnęłam.
To był wspaniały dzień. Dzień moich zaślubin z księciem Bernardem.
Przyjechałam do zamku karetą, zaprzęgniętą w dwa pięknie przystrojone konie. Wjazd prowadził przez długi most, pod którym płynęła rzeka. Zamek znajdował się na wzgórzu i był otoczony ogrodem.
Wysiadłam z karety i wtedy to właśnie zobaczyłam piękny, wielki zamek. Dziedziniec zamku tonął w kwiatach. Nawet studnia była pięknie przybrana. Już od drzwi witała mnie służba. Zaprowadzono mnie do wielkiej sali, gdzie stał długi, suto zastawiony stół. Goście weselni już ucztowali. Grajkowie umilali czas.
Zasiadłam za stołem. Moje krzesło przypominało tron. Znajdowało się na szczycie stołu, a po przeciwnej jego stronie siedział mój mąż. Nie widziałam go dobrze, bo komnatę oświetlały świece, które dawały więcej dymu niż światła. Mama poinformowała mnie, że jest ode mnie ciut starszy. Wiedziałam również, że nie jestem jego pierwszą żoną, no ale cóż, tak chciał ojciec. Mimo tego mankamentu byłam szczęśliwa. Przecież to możny pan. Wreszcie będę bogata. Będę miała piękne suknie. Będę miała służbę. Będę księżną. Będzie cudownie. Najważniejsze, że nie będę musiała spać w jednej komnacie ze swoją siostrą i słuchać jej marudzenia.
Promieniałam ze szczęścia. Inni to zauważali i chwalili moją urodę.
Wieczorem służba przygotowywała mnie do nocy poślubnej. Nic nie musiałam robić, wszystko robiła służba. Zostałam wykąpana w wielkiej balii, potem ubrana w koronkową białą koszulę. Dwie służki, upięły mi włosy, piękną ozdobną klamrą. Patrzyłam w zwierciadło i byłam zadowolona z mojego wyglądu.
W komnacie stało wielkie łoże z baldachimem. Stara służka poinformowała mnie, że jest to sala Cesarska. Przód łoża wyposażony był w otwierane od wewnątrz drzwiczki. Poinstruowano mnie, że jak przyjdzie pan, to zapuka w nie. Wtedy powinnam je otworzyć, zapraszając małżonka. Znaczyło to, że zgadzam się na noc poślubną. Zapuka tylko cztery razy. Ostrzegła mnie gruba, stara służka.
- No wreszcie mam to, na co zasługuję - pomyślałam z dumą.
No i stało się. Leżałam na tym pięknym łożu, w którym było wiele poduszek i atłasowe przykrycie. Otuliłam się i czekałam. Tak długo czekałam, że zmęczona zasnęłam. Obudziło mnie pukanie w drzwiczki łoża. Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia. Mój pan małżonek, był stary i brzydki. Pomyślałam sobie, że skoro on jest stary i brzydki, a ja piękna i młoda, to niech trochę poczeka. Nie otworzę tej nocy drzwiczek.
Nagle moje posłanie z wielkim impetem zaczęło opadać w dół, mijając ciemne, obślizgłe mury, aż znalazłam się dziwnym trafem w fosie, wypełnionej wodą. Wpierw wpadłam głęboko pod lustro wody, a potem udało mi się wydostać na brzeg. Skarpa była obrośnięta krzewami. Z trudem przedostałam się i dotarłam na łąkę. Tam zobaczyłam siedzące cztery piękne kobiety.
Jedna z nich odezwała się do mnie:
- Witaj nowa.
- Tak, jestem nową księżną na zamku - powiedziałam, z dumą unosząc głowę.
- My też jesteśmy księżne na zamku - pokazała ręką na inne dziewczyny.
Zaczęłam się im przyglądać. Wszystkie były młode i bardzo piękne. Wszystkie w białej nocnej koszuli.
- O co tu chodzi? - spytałam bardzo zdenerwowana.
- Oj dziewczyno! Wszystkie zostałyśmy zamordowane przez księcia Bernarda. Ma on przy swoim łożu zapadnię, którą uruchamia, gdy kobieta nie otwiera drzwiczek. Ja byłam tu pierwsza. Mam na imię Anna.
- Ja żyję - krzyknęłam.
- Nieprawda haha - zaśmiała się jedna z nich - umarłaś. Zobacz, wyszłaś z wody, a masz suchą koszulę.
Popatrzyłam na swoją koszulę. Fakt, była sucha. Dotknęłam głowy, włosy też były suche, a nawet uczesane i ozdobione. - No i co teraz? - spytałam.
- Teraz pójdziemy się mścić. - powiedziała Anna. - Czas przejść się po komnatach.
Poszłyśmy. Anna poprowadziła nas przez długie korytarze zamkowych lochów. Potem schodami w górę, aż w pewnym miejscu pchnęła ścianę i znalazłyśmy się w komnacie. To była właśnie ta sala, w której stało małżeńskie łoże. To ja tu umarłam, a on sobie smacznie śpi. Pomyślałam ze złością.
Rozsiadłyśmy się wkoło niego. Z drwiącym uśmieszkiem, wołałyśmy go po imieniu, a głosy były straszne, jakby wydobywały się z czeluści piekielnych.
Obudzony książę wpierw usiadł na łożu, potem wyskoczył z niego i bardzo głośno krzyczał. Trzymając się za głowę, wybiegł z komnaty.
Wszystkie dziewczyny zaczęły się śmiać. Wesołość udzieliła się i mnie. Mężczyzna uciekał, a my tuż za nim. Im głośniej krzyczał, tym głośniej śmiałyśmy się.
Dotarł do Marmurowej sali. Tam był kominek, przed którym stała kobieta z dzieckiem na ręku. Gdy zobaczył ją Książę, zaczął krzyczeć jeszcze głośniej i przeraźliwiej:
- Ty nie żyjesz, Was też nie ma! Was nie ma!
Tak krzyczał, aż ze strachu stracił przytomność. Bardzo nas to bawiło.
Gdy biedaczek leżał na podłodze, my ruszyłyśmy na wspaniały taniec, po wszystkich komnatach zamku. Żadna ściana nie była dla nas przeszkodą. Potem wybiegałyśmy na dziedziniec, by tańczyć z topielicami, które wyszły ze studni.
Zabawa trwała całą noc.
Zza murów zamkowych, zaczęło wychodzić słońce. Wszystkie uspokojone, udałyśmy się na spoczynek w lochach.
Słońce delikatnie dotykało mojego policzka. Wędrowało po powiekach. Zaczęłam powoli otwierać oczy. Stwierdziłam, że jest bardzo cicho. Pomyślałam sobie, że pewnie wiatr ustał i już nie targa okiennicami.
Obudzona usiadłam na łóżku.
- Co to było?! - krzyknęłam. - To łóżko! Tak, to postanowione. Kupuję nowe. To będzie porąbane na opał do kominka.
Nowy dom
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Nowy dom

Dobrze się czytało.
- Gorgiasz
- Moderator
- Posty: 1608
- Rejestracja: 16 kwie 2015, 14:51
Re: Nowy dom
Pomysł jest i czyta się płynnie.
Ale:
Piszesz bardzo krótkie zdania, co skutkuje wrażeniem, zresztą po części uzasadnionym, iż powstaje wyliczanka (szczególnie na początku). Zbyt często używasz końcówki pierwszej osoby rodzaju żeńskiego „łam”. Mocno razi. Jest przecież wiele innych form czasownika.
Ale:
Piszesz bardzo krótkie zdania, co skutkuje wrażeniem, zresztą po części uzasadnionym, iż powstaje wyliczanka (szczególnie na początku). Zbyt często używasz końcówki pierwszej osoby rodzaju żeńskiego „łam”. Mocno razi. Jest przecież wiele innych form czasownika.
W jednym pokoju stało przepiękne drewniane łóżko.W jednym pokoju, stało przepiękne drewniane łóżko.
Mimo tego mankamentu byłam szczęśliwa.Mimo tego mankamentu, byłam szczęśliwa.
Spacja uciekła.Nic nie musiałam robić,wszystko robiła służba.
„z baldachimem”W komnacie stało wielkie łoże w baldachimem.
Nieprawda haha - zaśmiała się jedna z nich - umarłaś. Zobacz, wyszłaś z wody, a masz suchą koszulę.Nieprawda haha - zaśmiała się jedna z nich - Umarłaś. Zobacz wyszłaś z wody, a masz suchą koszulę.
Teraz pójdziemy się mścić. - powiedziała Anna. - Czas przejść się po komnatach.Teraz pójdziemy się mścić. - powiedziała Anna - Czas przejść się po komnatach.
„ucichł” - „cicho”: powtórzenieTeraz pójdziemy się mścić. - powiedziała Anna - Czas przejść się po komnatach.
-
- Posty: 3121
- Rejestracja: 28 wrz 2016, 12:02
Re: Nowy dom
Elunia, poznaję Ciebie z łóżkowej strony.
Nie bój się snów, dzielić się tobą nie będę. - Eka
- Elunia
- Posty: 582
- Rejestracja: 03 lis 2011, 22:28
- Lokalizacja: Poznań
Re: Nowy dom
Miało być dla każdego. Miło mieka pisze: Bardzo fajna, współczesna baśń dla... no dla wszystkich.
Dobrze się czytało.

Gorgiasz - Dziękuję za korektę

A coś bliżejwitka pisze:Elunia, poznaję Ciebie z łóżkowej strony.

- EdwardSkwarcan
- Posty: 2660
- Rejestracja: 23 gru 2013, 20:43
Re: Nowy dom
Mnie się podobało
Gorgiasz pisze że:
Piszesz bardzo krótkie zdania, co skutkuje wrażeniem, zresztą po części uzasadnionym, iż powstaje wyliczanka (szczególnie na początku
Optyczne złudzenie, bo nie było problemów przy czytaniu. Zresztą, nie ma określonych instrukcji w sprawie konstrukcji zdań. Długie tasiemce bywają nużące.
Uważam, że praca jest solidna.


Gorgiasz pisze że:
Piszesz bardzo krótkie zdania, co skutkuje wrażeniem, zresztą po części uzasadnionym, iż powstaje wyliczanka (szczególnie na początku
Optyczne złudzenie, bo nie było problemów przy czytaniu. Zresztą, nie ma określonych instrukcji w sprawie konstrukcji zdań. Długie tasiemce bywają nużące.
Uważam, że praca jest solidna.

- Elunia
- Posty: 582
- Rejestracja: 03 lis 2011, 22:28
- Lokalizacja: Poznań
Re: Nowy dom
Dziękuję Edward 
