Wchodząc do biura, nie oczekiwałam wizyty gościa. Zapukał i czekał. Zaintrygowało mnie, więc podeszłam do drzwi. To tylko prezes, obarczony kubkiem z jeszcze parującą kawą oraz reklamówką wypełnioną czymś po brzegi. Oczywiście wskazałam fotel, usiadł, przez nieostrożność rozlewając gorącą kawę. Jeszcze nikt do mnie nie przychodził z zaparzoną kawą. Co chwilę ocierał pot z czoła, ale niesforne kropelki potu spływały strumieniami po jego obliczu, niby dyskretnie rozmazywał je dłonią po twarzy - obrzydlistwo, ma u mnie ogromniastego minusa, za brak, po pierwsze - chusteczki, a po drugie - kultury biurowej - pomyślałam, było nie parzyć samemu kawy, tylko wygodnie poczekać w fotelu, ale kto zrozumie mężczyznę.
Z pracownikami mam telepatyczną więź, jeden nawet parkuje samochód za obiektem, abym się nie domyśliła, o której zjawia się w pracy. Nie wie, że mnie to rybka, gdzie i kiedy on pracuje, ma wykonać zadanie, a czy to zrobi na dachu, czy w piaskownicy mnie ganz egal. Z przyzwyczajenia monitoruję samochody na parkingu, mam takiego bzika, bardzo często zupełnie nieświadomie koduję to i owo. Nic konkretnego dzisiaj nie rzuciło mi się w oczy, oprócz... białego jaguara, szefa firmy z drugiego piętra. On to ma fantazję, wyczaiłam całkiem przypadkowo. Po godzinach pracy przyjeżdża do mojego sąsiada na zakrapianego brydża. Pewnie nie rozszyfrował, że ktoś z biurowca wie o jego pasji. Niech żyje w nieświadomości, a nuż zmieni lokal i nie będzie się z czego pośmiać. Śmiech jednego razu był dość gorzki, ponieważ zaparkował samochód tuż przed wejściem do klatki schodowej i nikt nie mógł się wydostać ani wejść do domu. Oczywiście interwencja policji była bardzo skuteczna, łącznie z reprymendą w postaci stwierdzenia: to pan, radca prawny powinien dokładnie wiedzieć, gdzie można parkować, dodatkowo dawać przykład, a pan co wyczynia? Na tym incydencie skorzystałam ja, wtranżoliłam się swoim samochodzikiem na jego miejsce. Mnie wolno, tutaj mieszkam, nie zasłaniam wejścia do budynku, a jego limuzyna została wyeksmitowana na parking za blokiem. Przed nocą pasjonat mocnych trunków i gier karcianych, lotem trzmiela odfrunął wprost w objęcia skórzanej karuzeli i odjechał w siną dal.
Z balkonu odprowadzałam intruza wzrokiem, hm... mruknęłam pod nosem, momentami jego krążownik był o niebo lepszy od Korsakowa.
Stopień nasycenia
-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Stopień nasycenia
Ostatnio zmieniony 26 mar 2017, 21:23 przez Gajka, łącznie zmieniany 4 razy.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Stopień nasycenia
Opowieści około biurowych kolejna odsłona.
Narrator pierwszoosobowy prawie zawsze działa na plus odbioru, tym razem też.
Nie wiem do końca, skąd wziął się tytuł. Stopień nasycenia pracą zawodową? Życia zawodowego szefami nawet nie swojej firmy? Rozdźwięk między oczekiwanymi zachowaniami a rzeczywistymi? Czy stopień nasycenia brakiem kultury biurowej szefów i poza biurem też?
Jest krótka wzmianka o podwładnym, więc trudno uogólnić.
I w czym szef - amator trunków i gier - był o niebo lepszy od Lotu trzmiela Rimski-Korsakowa? W odgłosach swojej limuzyny czy bardziej w nawiązaniu do libretta?
Trochę pomarudzę : )
: )
Narrator pierwszoosobowy prawie zawsze działa na plus odbioru, tym razem też.
Nie wiem do końca, skąd wziął się tytuł. Stopień nasycenia pracą zawodową? Życia zawodowego szefami nawet nie swojej firmy? Rozdźwięk między oczekiwanymi zachowaniami a rzeczywistymi? Czy stopień nasycenia brakiem kultury biurowej szefów i poza biurem też?
Jest krótka wzmianka o podwładnym, więc trudno uogólnić.
I w czym szef - amator trunków i gier - był o niebo lepszy od Lotu trzmiela Rimski-Korsakowa? W odgłosach swojej limuzyny czy bardziej w nawiązaniu do libretta?
Trochę pomarudzę : )
Pozdrawiam.Gajka pisze:Wchodząc do biura [,] nie podejrzewałam ekspansji gościa.
(brak przecinka, no i czemu zaraz ekspansja, wszak czekał grzecznie za drzwiami, nie wchodził.)
Zaintrygowało mnie, więc podeszłam do drzwi, to tylko prezes, obarczony kubkiem z jeszcze parującą kawą oraz reklamówką wypełnioną czymś po brzegi.
(Rozbicie wypowiedzenia byłoby z korzyścią dla stylu. Konkretnie kropka po drzwi, przedłużyłaby moment rozwiązania zagadki.)
Oczywiście wskazałam fotel, usiadł, aż zafalowało powietrze w biurze, stawiając gorącą kawę na ławie.
(Imiesłowy są zdradliwe, przy małej dozie puryzmu, można uznać, że powietrze postawiło kawę na ławie.
Oczywiście wskazałam fotel. Prezes stawiając gorącą kawę na ławie, usiadł tak gwałtownie, że aż zafalowało powietrze w biurze.)
romazywał je dłonią po twarzy - (rozmazywał) nikt nie mógł się wydostać, ani wejść do domu. ( przed pierwszym ani w wypowiedzi nie stawiamy przecinka)
Oczywiście interwencja policji była bardzo skuteczna, łącznie z reprymendą w postaci stwierdzenia: to pan, radca prawny powinien dokładnie wiedzieć [,]gdzie można parkować, dodatkowo dawać przykład, a pan co wyczynia?
: )
-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Re: Stopień nasycenia



Tytuł w pierwszej wersji - 'Barwy " później zmieniłam na - stopień nasycenia czyli barwa.
Miałam na uwadze - rzężenie limuzyny.
Jeszcze raz pięknie dziękuję


- Gorgiasz
- Moderator
- Posty: 1608
- Rejestracja: 16 kwie 2015, 14:51
Re: Stopień nasycenia
Niewiele mi z tego tekstu wynika.
Powietrze rozlało kawę? Zdolne...Oczywiście wskazałam fotel, usiadł, aż zafalowało powietrze w biurze, rozlewając gorącą kawę

Paskudny kolokwializm.masakra,
Nie rozumiem; przecież przyszedł z zaparzoną kawą.a po drugie - kultury biurowej - pomyślałam, było nie parzyć samemu kawy,
-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Re: Stopień nasycenia
Gorgi - pięknie dziękuję za uwagi
Poprawiłam to i owo.


Poprawiłam to i owo.

- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Stopień nasycenia
Barwa? No i dalej pytania, bo czego konkretnie, lub w czym? Sorry za mój brak domyślności.Gajka pisze:Tytuł w pierwszej wersji - 'Barwy " później zmieniłam na - stopień nasycenia czyli barwa.
O! Lepiej po edycji.
: )
-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Re: Stopień nasycenia
Ekuś - pierwotny tytuł 'Barwy życia' wydał mi się trywialny, więc zmieniłam, wyszło jak widać niezbyt fortunnie - pomyślę i zmienięeka pisze:Barwa? No i dalej pytania, bo czego konkretnie, lub w czym? Sorry za mój brak domyślności.

