Quignard
-
- Posty: 15
- Rejestracja: 21 mar 2017, 10:30
Quignard
Quignard pisze, że nagość jest trwogą inności. Czy nagość rodzi gwałt, może powstaje on w głowie? Nagość jest piękna czy zatrważająca? Jest sposobem doszukiwania się natury, czy wyjątkiem ją potwierdzającym? Zastanawiam się. Noc może opadać na krzesła, parapety, krawędzie i przyjmować kształty? Niepokoi mnie. Ona tych kształtów potrzebuje? Musi się stać? Ciemność nie powszednieje. Jest wszędzie. Gęstnieje w pokojach, uwypukla odkryte uda.
Mazanie rąk po łokcie gęstym cieniem jest dość prostym treningiem, jak nauka chodzenia. Najpierw ustaje drżenie piersi. Płacz cichnie. Rozchylamy wargi i najpierw przyglądamy się ostrożnie. Obraz jeszcze jak za mgłą niegroźny, bo daleki. To trochę tak jak liście herbaty, odklejają się od powierzchni coraz cięższe i cięższe, nasączone opadają na dno. Pęcznieją. To pęcznienie nie jest niczym złym, jest pogodzeniem się z sytuacją, obojętnym przyglądaniem się. Wyciągamy ręce trochę jak po niemowlę. Rozważamy kontury paznokci, pomarszczoną skórę w okolicy stawów. Prostujemy palce i na nowo przyglądamy się. Rozbieramy przed sobą.
Nie wiem, czy chcielibyśmy powrócić do stanu z przed. Zatrzymanego w powietrzu ołówka czy przewróconej szklanki. Nagość krzepła w głębokich i płytkich oddechach, podobnie jak i w pełnych, a może pustych naczyniach.
Mylisz się, kiedy mówisz, że szukam wtedy ojca i matki. Nagłe zbawienie nie przychodzi z uderzeniem cukru czy trzykrotnym dzwonkiem do drzwi. Nie przyjmuję gości ani nie ganię wewnętrznego dziecka.
Straszą maluchy, że w nocy trzeba spać. Kiedy się nie śpi, wstępują w nas mordercy. Obecność ducha jest większym strachem aniżeli bezsenność.
Może mieszka we mnie wyklęta dusza. Może mieszkają we mnie obie. Ta od poczęcia płacze nad sobą, kiedy ta druga desperacko rzuca się, szarpie, trawi włosy i zrogowacenia.
Wracam do gwałtu, nagości i mazania rąk. Czy gwałt jest formowaniem twarzy przez ślepca? W jego głowie jest obecny kształt, wzór nie, bo wzór to naśladowanie. Nie można naśladować, kiedy coś powstaje przez nagłe westchnienie, poruszenie.
Czy ślepy wstydzie się swojej nagości? Ślepy, absolutnie nie w znaczeniu braku widzenia, z powodu oczu. Ślepy, to znaczy, ten który jest poza obrazem rzeczywistym. Widzi źle, widzi kontury z wielkiego oddalenia bądź ten, który staje przed czymś o kilka milimetrów. Nie ma w tym wówczas prawdy. To lęk przed nagością istniejącą czy wyobrażoną. Kiedy zaczyna się inność?
Tutaj już myślę o matce i ojcu. W sensie siły, która mogłaby przyjść i mnie stąd zabrać. Pod oczyma i na brzuchu układa się mrok, przepastny, bezwzględny. Stąd już mgnienie do strachu. Nic już nie da się ukryć. Zagrażam sobie.
Mazanie rąk po łokcie gęstym cieniem jest dość prostym treningiem, jak nauka chodzenia. Najpierw ustaje drżenie piersi. Płacz cichnie. Rozchylamy wargi i najpierw przyglądamy się ostrożnie. Obraz jeszcze jak za mgłą niegroźny, bo daleki. To trochę tak jak liście herbaty, odklejają się od powierzchni coraz cięższe i cięższe, nasączone opadają na dno. Pęcznieją. To pęcznienie nie jest niczym złym, jest pogodzeniem się z sytuacją, obojętnym przyglądaniem się. Wyciągamy ręce trochę jak po niemowlę. Rozważamy kontury paznokci, pomarszczoną skórę w okolicy stawów. Prostujemy palce i na nowo przyglądamy się. Rozbieramy przed sobą.
Nie wiem, czy chcielibyśmy powrócić do stanu z przed. Zatrzymanego w powietrzu ołówka czy przewróconej szklanki. Nagość krzepła w głębokich i płytkich oddechach, podobnie jak i w pełnych, a może pustych naczyniach.
Mylisz się, kiedy mówisz, że szukam wtedy ojca i matki. Nagłe zbawienie nie przychodzi z uderzeniem cukru czy trzykrotnym dzwonkiem do drzwi. Nie przyjmuję gości ani nie ganię wewnętrznego dziecka.
Straszą maluchy, że w nocy trzeba spać. Kiedy się nie śpi, wstępują w nas mordercy. Obecność ducha jest większym strachem aniżeli bezsenność.
Może mieszka we mnie wyklęta dusza. Może mieszkają we mnie obie. Ta od poczęcia płacze nad sobą, kiedy ta druga desperacko rzuca się, szarpie, trawi włosy i zrogowacenia.
Wracam do gwałtu, nagości i mazania rąk. Czy gwałt jest formowaniem twarzy przez ślepca? W jego głowie jest obecny kształt, wzór nie, bo wzór to naśladowanie. Nie można naśladować, kiedy coś powstaje przez nagłe westchnienie, poruszenie.
Czy ślepy wstydzie się swojej nagości? Ślepy, absolutnie nie w znaczeniu braku widzenia, z powodu oczu. Ślepy, to znaczy, ten który jest poza obrazem rzeczywistym. Widzi źle, widzi kontury z wielkiego oddalenia bądź ten, który staje przed czymś o kilka milimetrów. Nie ma w tym wówczas prawdy. To lęk przed nagością istniejącą czy wyobrażoną. Kiedy zaczyna się inność?
Tutaj już myślę o matce i ojcu. W sensie siły, która mogłaby przyjść i mnie stąd zabrać. Pod oczyma i na brzuchu układa się mrok, przepastny, bezwzględny. Stąd już mgnienie do strachu. Nic już nie da się ukryć. Zagrażam sobie.
- mirek13
- Posty: 849
- Rejestracja: 18 mar 2017, 19:23
Re: Quignard
Niebieska, Ty mi się jakoś wpisujesz w klimat nagiej trwogi traumatycznej.
Nie lubię takiego przekazu. On działa, gdzieś na poziomie moheru, czyli wszyscy jesteśmy moralnie poprawni, ale zwierzę i tak z nas wyjdzie.
To nie ta odsłona naszego blichtru cywilizacyjnego. Z pytaniem o pierwotne instynkty.
Ale jesteś w tych dylematach dobra, a porządni ludzie lubią, kiedy za nich się sprawę "Magdy K.", porusza.
Dla mnie, nie, i nie tak.
To epatowanie, a nie przedstawianie.
Nie lubię takiego przekazu. On działa, gdzieś na poziomie moheru, czyli wszyscy jesteśmy moralnie poprawni, ale zwierzę i tak z nas wyjdzie.
To nie ta odsłona naszego blichtru cywilizacyjnego. Z pytaniem o pierwotne instynkty.
Ale jesteś w tych dylematach dobra, a porządni ludzie lubią, kiedy za nich się sprawę "Magdy K.", porusza.
Dla mnie, nie, i nie tak.
To epatowanie, a nie przedstawianie.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Quignard
Udane zmazywanie blichtru cywilizacyjnego. Głęboka introspekcja i pytania uniwersalne, acz pewnie rzadko stawiane w wymiarze indywidualnym.
Poezja aż się przelewa.
Muszę to jeszcze przemyśleć.
Poezja aż się przelewa.
Muszę to jeszcze przemyśleć.
- mirek13
- Posty: 849
- Rejestracja: 18 mar 2017, 19:23
Re: Quignard
Moim zdaniem, Eka, tego nie należy przemyśliwać.
To trzeba odbierać na pierwotnym poziomie.
Ten tekst nazywa się: Rączka-rzeżączka, syf, kiła-mogiła i korniki.
Napisany przez zdolnego plagiatora życia. Myślę nawet, że gdzieś się plątał osobiście na obrzeżach tego tekstu.
A ludzie dziś uwielbiają nagą traumę. W swoich pięknych domach z betonu, chcą się dowiedzieć, że mają lepiej, i Ty masz bardziej przejebane niż oni.
To żegnają się w kościele i z wypiekami na buźce czytają pod kołdrą takie psychodeliczne enuncjacje.
To trzeba odbierać na pierwotnym poziomie.
Ten tekst nazywa się: Rączka-rzeżączka, syf, kiła-mogiła i korniki.
Napisany przez zdolnego plagiatora życia. Myślę nawet, że gdzieś się plątał osobiście na obrzeżach tego tekstu.
A ludzie dziś uwielbiają nagą traumę. W swoich pięknych domach z betonu, chcą się dowiedzieć, że mają lepiej, i Ty masz bardziej przejebane niż oni.
To żegnają się w kościele i z wypiekami na buźce czytają pod kołdrą takie psychodeliczne enuncjacje.
Re: Quignard
Tekst mocno ocierający się o publicystykę, zainspirowany filozofią Quignarda (widzę tu jego ulubione motywy: seksualność i śmierć). W zasadzie to miniesej, w bardzo eleganckiej, poetyckiej formie. Lecz czy ta forma nie góruje nad treścią? Według mnie nie - trudne tematy wymagają odpowiedniej oprawy leksykalnej. Aczkolwiek tekst czyta się ciężko, na pewno nie jest to lektura dla każdego.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Quignard
Postmodernistyczny egzystencjalizm inspiracji?mirek13 pisze:To trzeba odbierać na pierwotnym poziomie.
Pytania o nagość i gwałt - teoria poznania swego początku, czemu akurat w ciemności? Metafora aktu seksualnego, momentu zapłodnienia zapewne, stąd to przyglądanie się, aby wyobrazić sobie drogę.
Ale, to zły punkt obserwacji - tak czytam z końcówki, punkt widzenia nie może być ani zbyt blisko, ani za daleko. Czyli nie tylko biologia i emocje.
Opko jest polemiką z poglądami Quignarda.
Re: Quignard
Według mnie to nie jest polemika, a raczej kontynuacja z żeńskiego punktu widzenia.eka pisze:Czyli nie tylko biologia i emocje.
Opko jest polemiką z poglądami Quignarda.
Gwałt to akt władzy, nie pożądania. W grę wchodzą więc rozważania nad istotą godności, jako nie tyle wartości samej w sobie, co wartości uniwersalnej. W tej płaszczyźnie można postrzegać gwałt nie tylko jako przemoc seksualną.
- mirek13
- Posty: 849
- Rejestracja: 18 mar 2017, 19:23
Re: Quignard
A ja kiedyś poległem nad krzyżówką.
Było hasło: Nagła i niespodziewana przyjemność na pięć liter.
I nic.
Z pionowych mi wyszedł "Gwałt".
O matulu...
Było hasło: Nagła i niespodziewana przyjemność na pięć liter.
I nic.
Z pionowych mi wyszedł "Gwałt".
O matulu...

Re: Quignard
Endrju Lepper twierdził, że nie można zgwałcić prostytutki. Może to on był autorem Twojej krzyżówki? ;)mirek13 pisze: Z pionowych mi wyszedł "Gwałt".