rutyna
- tabakiera
- Posty: 2365
- Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
- Lokalizacja: Warszawa
- Płeć:
Re: rutyna
Gdy ściśle zakreśli się pragnienia i obiecuje, że na całe życie - często wkrada się rutyna. Po części z pewności, bo obrączka. Po części ze strachu, żeby nie przekroczyć pewnych granic. Moim zdaniem zawsze rutyna będzie przeciekać, gdy progi wydeptane, a zatrzymanie jej wymaga dużej świadomości i zaangażowania.
Kurcze, gdyby nie tytuł, to ja bym czytała jak o niechcianej córce. Ale mam tendencję do nadinterpretacji,
pozdrawiam.
Kurcze, gdyby nie tytuł, to ja bym czytała jak o niechcianej córce. Ale mam tendencję do nadinterpretacji,
pozdrawiam.
- lczerwosz
- Administrator
- Posty: 6936
- Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51
- Lokalizacja: Ursynów
Re: rutyna
taniec czy walka do pierwszej krwi to jakby nieco na niby
a rutyniarze idą dalej
żyją prawdziwiej
za tymi drzwiami to nie tylko być mogła rutyna choć tabakiera już mi narzuciła takie pomyślenie
może żądza albo nienawiść
ale przegrywają z rutyną
obie
a rutyniarze idą dalej
żyją prawdziwiej
za tymi drzwiami to nie tylko być mogła rutyna choć tabakiera już mi narzuciła takie pomyślenie
może żądza albo nienawiść
ale przegrywają z rutyną
obie
- Mchuszmer
- Posty: 578
- Rejestracja: 26 paź 2015, 21:15
- Lokalizacja: Kraków
Re: rutyna
Widzę rutynę i wtedy, gdy wystarcza, i wtedy, gdy wnika do świadomości jako niedosyt.
Podoba mi się - zwłaszcza ze względu na moc tego środka: krwi - pokazuje, jak walczą o siebie, raniąc o jakieś niewygodne tematy, które próbowała maskować rutyna, ściekając "po ostrych krawędziach". Taniec na cienkim lodzie - bo widzę go dalej i ten opis mi przypadł do gustu, same cechy. I świetny kontrast: krew na tej białej powierzchni, czucie siebie nawzajem.
Drugi taniec, drugie lody do przełamania. Ładna dwuznaczność puenty - wędrówka+wybór=droga. Ale pojawia się myśl, czy lód się nie załamał ostatecznie pod tancerzami, bo takie jest życie, które weryfikuje wybór; może "do drugiej krwi" i koniec.
Interesująco, Ewa - dzięki

Podoba mi się - zwłaszcza ze względu na moc tego środka: krwi - pokazuje, jak walczą o siebie, raniąc o jakieś niewygodne tematy, które próbowała maskować rutyna, ściekając "po ostrych krawędziach". Taniec na cienkim lodzie - bo widzę go dalej i ten opis mi przypadł do gustu, same cechy. I świetny kontrast: krew na tej białej powierzchni, czucie siebie nawzajem.
Drugi taniec, drugie lody do przełamania. Ładna dwuznaczność puenty - wędrówka+wybór=droga. Ale pojawia się myśl, czy lód się nie załamał ostatecznie pod tancerzami, bo takie jest życie, które weryfikuje wybór; może "do drugiej krwi" i koniec.
Interesująco, Ewa - dzięki


Ostatnio zmieniony 01 lis 2015, 0:43 przez Mchuszmer, łącznie zmieniany 1 raz.
mchusz, mchusz.
-
- Posty: 3587
- Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02
Re: rutyna
Cóż życie dąży do rutyny, ba zaryzykuje stwierdzenie, że na rutynie li tylko buduje...tylko nas jakoś to mierzwi...
Ciekawy tekst.
Pozdrawiam.
Ciekawy tekst.
Pozdrawiam.
-
- Posty: 5630
- Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09
Re: rutyna
Tak. Pytanie tylko na ile "taniec do drugiej krwi"
wchodzi w zakres rutyny? Chociaż samo określenie taniec
przywołuje na myśl radość świętowania. A może
w tej sytuacji bardziej rytuał, konieczny, żeby
zyskać przychylność dobrych duchów na przyszłość?
Krew w tym wypadku byłaby formą ofiary.
Sformułowanie w nawiasie do końca mnie nie przekonuje,
wydaje mi się, że można jeszcze poszukać lepszego określenia
tego stanu rzeczy...
Pozdrawiam
wchodzi w zakres rutyny? Chociaż samo określenie taniec
przywołuje na myśl radość świętowania. A może
w tej sytuacji bardziej rytuał, konieczny, żeby
zyskać przychylność dobrych duchów na przyszłość?
Krew w tym wypadku byłaby formą ofiary.
Sformułowanie w nawiasie do końca mnie nie przekonuje,
wydaje mi się, że można jeszcze poszukać lepszego określenia
tego stanu rzeczy...
Pozdrawiam

- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: rutyna
Masz rację, peel opowiada, jak bohaterowie starali się ją unieszkodliwić. Dzięki, Dorotko.tabakiera pisze:Moim zdaniem zawsze rutyna będzie przeciekać
Hmm... rutyna jest córką wygody i nudy, zatem jeśli o takiej niechcianej myślałaś, to w punkt.
Taniec do krwi drugiej to nie byle draśnięcie, Leszku.lczerwosz pisze:taniec czy walka do pierwszej krwi to jakby nieco na niby
a rutyniarze idą dalej
żyją prawdziwiej
za tymi drzwiami to nie tylko być mogła rutyna choć tabakiera już mi narzuciła takie pomyślenie
może żądza albo nienawiść
ale przegrywają z rutyną
obie
Można wygrać w tym pojedynku, rutynę przegonić, ale wymaga to przede wszystkim odwagi. I oczywiście szybkiego zauważenia problemu.
Załamywał się, trzeba było się nawzajem wyciągać spod kry. Szymon, jak Ty to robisz...Mchuszmer pisze:Widzę rutynę i wtedy, gdy wystarcza, i wtedy, gdy wnika do świadomości jako niedosyt.
Podoba mi się - zwłaszcza ze względu na moc tego środka: krwi - pokazuje, jak walczą o siebie, raniąc o jakieś niewygodne tematy, które próbowała maskować rutyna, ściekając "po ostrych krawędziach". Taniec na cienkim lodzie - bo widzę go dalej i ten opis mi przypadł do gustu, same cechy. I świetny kontrast: krew na tej białej powierzchni, czucie siebie nawzajem.
Drugi taniec, drugie lody do przełamania. Ładna dwuznaczność puenty - wędrówka+wybór=droga. Ale pojawia się myśl, czy lód się nie załamał ostatecznie pod tancerzami, bo takie jest życie, które weryfikuje wybór; może "do drugiej krwi" i koniec.

Marcin Sztelak pisze:Cóż życie dąży do rutyny, ba zaryzykuje stwierdzenie, że na rutynie li tylko buduje...tylko nas jakoś to mierzwi...
Ciekawy tekst.

Faktycznie, można domniemywać, że taniec stał się rytuałem... Ale czy rytuał krwi to to sama co rutyna? Chyba nie, jeśli oczyszczał z przyzwyczajenia.Alek Osiński pisze:Tak. Pytanie tylko na ile "taniec do drugiej krwi"
wchodzi w zakres rutyny? Chociaż samo określenie taniec
przywołuje na myśl radość świętowania. A może
w tej sytuacji bardziej rytuał, konieczny, żeby
zyskać przychylność dobrych duchów na przyszłość?
Krew w tym wypadku byłaby formą ofiary.
Alek Osiński pisze:Sformułowanie w nawiasie do końca mnie nie przekonuje,
wydaje mi się, że można jeszcze poszukać lepszego określenia
tego stanu rzeczy...
Usunę nawias, bo zaciemnia. Dzięki za zwrócenie uwagi.eka pisze:razem
(mając zakreślone do pragnienia)
trzymali ją za drzwiami
Chciałam dwie pieczenie na jednym ogniu upiec. Razem trzymali rutynę za progiem, bo miłość (te ich razem) czuli jako wzajemne pragnienie siebie.
Nie mam na razie lepszego określenia, choć na pewno istnieje.

Bardzo, bardzo Wam dziękuję za poczytanie i wgłębienie się.
Uściski.
I

- she
- Posty: 292
- Rejestracja: 28 paź 2014, 13:40
Re: rutyna
To o wiele więcej niż przyzwyczajenie.
Przyzwyczajenie ma swój dobry wymiar, o ile jest nam w tym przyzwyczajeniu dobrze.
Może być upragnionym, jasnym punktem dnia.
Może dawać poczucie, że jest coś niezmiennego w życiu.
Rutyna to skostnienie, to obojętność, to automatyzm zachowań. To brak życiowej iskry.
Ciekawie przedstawiłaś tę rutynę - trochę ją uczłowieczyłaś, bo kiedy stoi za drzwiami jest jak persona non grata, a trochę nadałaś jej cech klęski żywiołowej, bo kto wie, czy przeciekając przez drzwi, za chwilę ich wyłamie i nie zaleje niczym powódź...
Mam Ewa piosenkę, która mi się skojarzyła z Twoim wierszem
https://www.youtube.com/watch?v=wjoQTMM52Iw
Przyzwyczajenie ma swój dobry wymiar, o ile jest nam w tym przyzwyczajeniu dobrze.
Może być upragnionym, jasnym punktem dnia.
Może dawać poczucie, że jest coś niezmiennego w życiu.
Rutyna to skostnienie, to obojętność, to automatyzm zachowań. To brak życiowej iskry.
Ciekawie przedstawiłaś tę rutynę - trochę ją uczłowieczyłaś, bo kiedy stoi za drzwiami jest jak persona non grata, a trochę nadałaś jej cech klęski żywiołowej, bo kto wie, czy przeciekając przez drzwi, za chwilę ich wyłamie i nie zaleje niczym powódź...
Mam Ewa piosenkę, która mi się skojarzyła z Twoim wierszem

https://www.youtube.com/watch?v=wjoQTMM52Iw
Re: rutyna
Poruszyłaś Eko ważny temat i to w bardzo inteligentny sposób.
Mało słów, a ile w tym treści...
Rutyna - cichy zabójca miłości...
Pozdrawiam.elka
Mało słów, a ile w tym treści...

Rutyna - cichy zabójca miłości...
Pozdrawiam.elka

- lczerwosz
- Administrator
- Posty: 6936
- Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51
- Lokalizacja: Ursynów
Re: rutyna
Tooż napisałem, że rutyniarze idą dalej. Ale rutyna nie zawsze jest zła. Prawdziwa rutyna tu automatyzm działań, pozwala skupić sie na właściwej esencji. W miłości także, ale tego nie zrozumie młódka.eka pisze:Taniec do krwi drugiej to nie byle draśnięcie, Leszku.