rutyna

Moderatorzy: Gloinnen, eka

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
eka
Moderator
Posty: 10470
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

rutyna

#1 Post autor: eka » 31 paź 2015, 19:25

razem
mając zakreślone do pragnienia
trzymali ją za drzwiami

a gdy przeciekała przez wydeptany próg
po ostrych krawędziach
po krucho-białych
tańczyli do drugiej krwi

przecież
wybrali się na życie

Awatar użytkownika
tabakiera
Posty: 2365
Rejestracja: 15 lip 2015, 20:48
Lokalizacja: Warszawa
Płeć:

Re: rutyna

#2 Post autor: tabakiera » 31 paź 2015, 20:06

Gdy ściśle zakreśli się pragnienia i obiecuje, że na całe życie - często wkrada się rutyna. Po części z pewności, bo obrączka. Po części ze strachu, żeby nie przekroczyć pewnych granic. Moim zdaniem zawsze rutyna będzie przeciekać, gdy progi wydeptane, a zatrzymanie jej wymaga dużej świadomości i zaangażowania.

Kurcze, gdyby nie tytuł, to ja bym czytała jak o niechcianej córce. Ale mam tendencję do nadinterpretacji,
pozdrawiam.

Awatar użytkownika
lczerwosz
Administrator
Posty: 6936
Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51
Lokalizacja: Ursynów

Re: rutyna

#3 Post autor: lczerwosz » 31 paź 2015, 21:57

taniec czy walka do pierwszej krwi to jakby nieco na niby
a rutyniarze idą dalej
żyją prawdziwiej
za tymi drzwiami to nie tylko być mogła rutyna choć tabakiera już mi narzuciła takie pomyślenie
może żądza albo nienawiść
ale przegrywają z rutyną
obie

Awatar użytkownika
Mchuszmer
Posty: 578
Rejestracja: 26 paź 2015, 21:15
Lokalizacja: Kraków

Re: rutyna

#4 Post autor: Mchuszmer » 31 paź 2015, 23:31

Widzę rutynę i wtedy, gdy wystarcza, i wtedy, gdy wnika do świadomości jako niedosyt.
Podoba mi się - zwłaszcza ze względu na moc tego środka: krwi - pokazuje, jak walczą o siebie, raniąc o jakieś niewygodne tematy, które próbowała maskować rutyna, ściekając "po ostrych krawędziach". Taniec na cienkim lodzie - bo widzę go dalej i ten opis mi przypadł do gustu, same cechy. I świetny kontrast: krew na tej białej powierzchni, czucie siebie nawzajem.
Drugi taniec, drugie lody do przełamania. Ładna dwuznaczność puenty - wędrówka+wybór=droga. Ale pojawia się myśl, czy lód się nie załamał ostatecznie pod tancerzami, bo takie jest życie, które weryfikuje wybór; może "do drugiej krwi" i koniec.

Interesująco, Ewa - dzięki :smoker: :kwiat:
Ostatnio zmieniony 01 lis 2015, 0:43 przez Mchuszmer, łącznie zmieniany 1 raz.
mchusz, mchusz.

Marcin Sztelak
Posty: 3587
Rejestracja: 21 lis 2011, 12:02

Re: rutyna

#5 Post autor: Marcin Sztelak » 31 paź 2015, 23:38

Cóż życie dąży do rutyny, ba zaryzykuje stwierdzenie, że na rutynie li tylko buduje...tylko nas jakoś to mierzwi...
Ciekawy tekst.

Pozdrawiam.

Alek Osiński
Posty: 5630
Rejestracja: 01 lis 2011, 23:09

Re: rutyna

#6 Post autor: Alek Osiński » 02 lis 2015, 15:17

Tak. Pytanie tylko na ile "taniec do drugiej krwi"
wchodzi w zakres rutyny? Chociaż samo określenie taniec
przywołuje na myśl radość świętowania. A może
w tej sytuacji bardziej rytuał, konieczny, żeby
zyskać przychylność dobrych duchów na przyszłość?
Krew w tym wypadku byłaby formą ofiary.

Sformułowanie w nawiasie do końca mnie nie przekonuje,
wydaje mi się, że można jeszcze poszukać lepszego określenia
tego stanu rzeczy...

Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
eka
Moderator
Posty: 10470
Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59

Re: rutyna

#7 Post autor: eka » 02 lis 2015, 17:50

tabakiera pisze:Moim zdaniem zawsze rutyna będzie przeciekać
Masz rację, peel opowiada, jak bohaterowie starali się ją unieszkodliwić. Dzięki, Dorotko.
Hmm... rutyna jest córką wygody i nudy, zatem jeśli o takiej niechcianej myślałaś, to w punkt.
lczerwosz pisze:taniec czy walka do pierwszej krwi to jakby nieco na niby
a rutyniarze idą dalej
żyją prawdziwiej
za tymi drzwiami to nie tylko być mogła rutyna choć tabakiera już mi narzuciła takie pomyślenie
może żądza albo nienawiść
ale przegrywają z rutyną
obie
Taniec do krwi drugiej to nie byle draśnięcie, Leszku.
Można wygrać w tym pojedynku, rutynę przegonić, ale wymaga to przede wszystkim odwagi. I oczywiście szybkiego zauważenia problemu.
Mchuszmer pisze:Widzę rutynę i wtedy, gdy wystarcza, i wtedy, gdy wnika do świadomości jako niedosyt.
Podoba mi się - zwłaszcza ze względu na moc tego środka: krwi - pokazuje, jak walczą o siebie, raniąc o jakieś niewygodne tematy, które próbowała maskować rutyna, ściekając "po ostrych krawędziach". Taniec na cienkim lodzie - bo widzę go dalej i ten opis mi przypadł do gustu, same cechy. I świetny kontrast: krew na tej białej powierzchni, czucie siebie nawzajem.
Drugi taniec, drugie lody do przełamania. Ładna dwuznaczność puenty - wędrówka+wybór=droga. Ale pojawia się myśl, czy lód się nie załamał ostatecznie pod tancerzami, bo takie jest życie, które weryfikuje wybór; może "do drugiej krwi" i koniec.
Załamywał się, trzeba było się nawzajem wyciągać spod kry. Szymon, jak Ty to robisz... :)

Marcin Sztelak pisze:Cóż życie dąży do rutyny, ba zaryzykuje stwierdzenie, że na rutynie li tylko buduje...tylko nas jakoś to mierzwi...
Ciekawy tekst.
:) Śmierć i życie - rutyna Bytu. Można jednak swój związek próbować wyrwać, nie stygnąć w życiu, a być w Życiu.
Alek Osiński pisze:Tak. Pytanie tylko na ile "taniec do drugiej krwi"
wchodzi w zakres rutyny? Chociaż samo określenie taniec
przywołuje na myśl radość świętowania. A może
w tej sytuacji bardziej rytuał, konieczny, żeby
zyskać przychylność dobrych duchów na przyszłość?
Krew w tym wypadku byłaby formą ofiary.
Faktycznie, można domniemywać, że taniec stał się rytuałem... Ale czy rytuał krwi to to sama co rutyna? Chyba nie, jeśli oczyszczał z przyzwyczajenia.
Alek Osiński pisze:Sformułowanie w nawiasie do końca mnie nie przekonuje,
wydaje mi się, że można jeszcze poszukać lepszego określenia
tego stanu rzeczy...
eka pisze:razem
(mając zakreślone do pragnienia)
trzymali ją za drzwiami
Usunę nawias, bo zaciemnia. Dzięki za zwrócenie uwagi.
Chciałam dwie pieczenie na jednym ogniu upiec. Razem trzymali rutynę za progiem, bo miłość (te ich razem) czuli jako wzajemne pragnienie siebie.
Nie mam na razie lepszego określenia, choć na pewno istnieje. :)

Bardzo, bardzo Wam dziękuję za poczytanie i wgłębienie się.
Uściski.
I :kofe:

Awatar użytkownika
she
Posty: 292
Rejestracja: 28 paź 2014, 13:40

Re: rutyna

#8 Post autor: she » 02 lis 2015, 23:11

To o wiele więcej niż przyzwyczajenie.
Przyzwyczajenie ma swój dobry wymiar, o ile jest nam w tym przyzwyczajeniu dobrze.
Może być upragnionym, jasnym punktem dnia.
Może dawać poczucie, że jest coś niezmiennego w życiu.

Rutyna to skostnienie, to obojętność, to automatyzm zachowań. To brak życiowej iskry.
Ciekawie przedstawiłaś tę rutynę - trochę ją uczłowieczyłaś, bo kiedy stoi za drzwiami jest jak persona non grata, a trochę nadałaś jej cech klęski żywiołowej, bo kto wie, czy przeciekając przez drzwi, za chwilę ich wyłamie i nie zaleje niczym powódź...

Mam Ewa piosenkę, która mi się skojarzyła z Twoim wierszem :)
https://www.youtube.com/watch?v=wjoQTMM52Iw

ELKA

Re: rutyna

#9 Post autor: ELKA » 03 lis 2015, 21:55

Poruszyłaś Eko ważny temat i to w bardzo inteligentny sposób.

Mało słów, a ile w tym treści... :bravo:

Rutyna - cichy zabójca miłości...

Pozdrawiam.elka :rosa:

Awatar użytkownika
lczerwosz
Administrator
Posty: 6936
Rejestracja: 31 paź 2011, 22:51
Lokalizacja: Ursynów

Re: rutyna

#10 Post autor: lczerwosz » 03 lis 2015, 23:01

eka pisze:Taniec do krwi drugiej to nie byle draśnięcie, Leszku.
Tooż napisałem, że rutyniarze idą dalej. Ale rutyna nie zawsze jest zła. Prawdziwa rutyna tu automatyzm działań, pozwala skupić sie na właściwej esencji. W miłości także, ale tego nie zrozumie młódka.

ODPOWIEDZ

Wróć do „WIERSZE BIAŁE I WOLNE”