Z byt wiele niedomodlonych pacież powoduje przeciążenia na stycznej między nami a... No właśnie nie bardzo wiem kim...ale przynajmniej kolana mniej sine.
Dość pozbawiony nadziei ten przekaz, co nie umniejsza wartości wiersza.
Pozdrawiam.
przeciążenia
- she
- Posty: 292
- Rejestracja: 28 paź 2014, 13:40
Re: przeciążenia
Między nami, a innymi. Między nami samymi. Tak, jak poczujesz bardziej, Marcinie.
Dziękuję za odwiedziny
Tak, zdziwiłabym się, gdybyś tak powiedział, Asie
Ciekawy, analityczny rozbiór tekstu - przyznam, że nie zwróciło to mojej uwagi.
Mając duszę matematyka i pasjonując się jednocześnie słowem, musisz mieć więc wyjątkowo złożoną osobowość. Czy strona humanistyczna walczy ze ścisłą czy nauczyły się już żyć w symbiozie?
Tak, Ewa...

Dziękuję za odwiedziny

Tak, zdziwiłabym się, gdybyś tak powiedział, Asie

Ciekawy, analityczny rozbiór tekstu - przyznam, że nie zwróciło to mojej uwagi.
Mając duszę matematyka i pasjonując się jednocześnie słowem, musisz mieć więc wyjątkowo złożoną osobowość. Czy strona humanistyczna walczy ze ścisłą czy nauczyły się już żyć w symbiozie?

Tak, Ewa...

-
- Posty: 989
- Rejestracja: 07 lis 2011, 22:57
- Lokalizacja: Kraków
Re: przeciążenia
nie byłabyś dobrym psychologiem, She
albowiem sam siebie uważam za prymitywa

zresztą widać to po moich komentarzach,
które zawsze odwołują się do elementarnych przykładów -
taki też będzie komentarz pod Twoim następnym wierszem;
wracając do matematyki:
potrafię w przystępny sposób udowodnić, że poezja
jest tylko maleńką gwiazdką na matematycznym nieboskłonie;
już podstawowy podział liczb - na urojone i rzeczywiste,
potrafi nas przyprawić o niejasne przeczucia,
bo liczby urojone - są jak kot Schrödingera -
istnieją i nie istnieją jednocześnie,
a fakt ich nieistnienia bynajmniej nie przeszkadza im
w znakomitym opisywaniu rzeczywistości...
powyższe (prawdziwe) twierdzenie, może być świetnym
poetyckim motto:
opisać rzeczywistość językiem, który nie istnieje;
nie wiem, czy mnie - pomimo manii prześladowczej -
uda się kiedykolwiek to zrobić - ale są na tym portalu osoby,
które podążając ścieżką wytyczoną przez matematykę
mogą osiągnąć poetyckie szczyty...
czego i Tobie życzę

albowiem sam siebie uważam za prymitywa

zresztą widać to po moich komentarzach,
które zawsze odwołują się do elementarnych przykładów -
taki też będzie komentarz pod Twoim następnym wierszem;
wracając do matematyki:
potrafię w przystępny sposób udowodnić, że poezja
jest tylko maleńką gwiazdką na matematycznym nieboskłonie;
już podstawowy podział liczb - na urojone i rzeczywiste,
potrafi nas przyprawić o niejasne przeczucia,
bo liczby urojone - są jak kot Schrödingera -
istnieją i nie istnieją jednocześnie,
a fakt ich nieistnienia bynajmniej nie przeszkadza im
w znakomitym opisywaniu rzeczywistości...
powyższe (prawdziwe) twierdzenie, może być świetnym
poetyckim motto:
opisać rzeczywistość językiem, który nie istnieje;
nie wiem, czy mnie - pomimo manii prześladowczej -
uda się kiedykolwiek to zrobić - ale są na tym portalu osoby,
które podążając ścieżką wytyczoną przez matematykę
mogą osiągnąć poetyckie szczyty...
czego i Tobie życzę

- she
- Posty: 292
- Rejestracja: 28 paź 2014, 13:40
Re: przeciążenia
Tego, że świat stoi... bądź kręci się na matematyce nigdy nie dostrzegałam i nie rozumiałam. Widzisz Asie, ja z kolei jestem z całą pewnością
matematycznym prymitywem
A w liceum do klasy mat-inf trafiłam tylko po to, by to zrozumieć 
Oczywiście nie podważam władztwa nauk ścisłych.
Ale żeby poezja ?
opisać rzeczywistość językiem, który nie istnieje - piękne
ale czy osiągalne?
Mogę sobie wyobrażać, że taki język mam, ale on zawsze się zniekształca kiedy przechodzi z głowy/serca w koniuszki palców
Pozdrawiam serdecznie
matematycznym prymitywem


Oczywiście nie podważam władztwa nauk ścisłych.
Ale żeby poezja ?

opisać rzeczywistość językiem, który nie istnieje - piękne

Mogę sobie wyobrażać, że taki język mam, ale on zawsze się zniekształca kiedy przechodzi z głowy/serca w koniuszki palców

Pozdrawiam serdecznie
