Za zasłoną burz śnię umarłych,
milczą wiedząc, że nie zrozumiałbym słów
stwardniałych na wargach.
Mimo to układają się w zdania, takie jak:
Piotruś Pan nie żyje,
ewentualnie nigdy go nie było.
Otwieram oczy klnąc w żywy kamień,
w rogach pokoju bogowie żywiołów
szepczą zapomnienia.
Więc skoro nie zmieszczę testamentu
w dziurawych kieszeniach to obwieszczam
ogniem, wodą, powietrzem i ziemią:
Bronek spod Sklepu nie żyje,
ewentualnie nigdy go nie było.
Zakazane epitafia
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: Zakazane epitafia
Ale splątanie!
2. zwrotka to wzmocnienie owego niezrozumienia aktu śmierci, bo symbolika Piotrusia Pana zderza się z nie do odczytania chwilą zgonu. Rysuje się absurd: coś niepojętego istnieć nie może, a skoro się jednak zdarza, to tak jak z bohaterem literackim, czyli z fikcją. Łatwiej przyjąć wymyślone życie i śmierć.
Szepczą zapomnienia bogowie żywiołów... peel nie chce, aby i jego słowa stwardniały na wargach? Dlatego klnie w żywy kamień? Żywioły są jak życie, które zabija. Jeśli nie zaistniejemy - nie będziemy zapomniani, nikt nas źle nie odczyta.
Czemu zakazane epitafia? Tu, sądzę, nie chodzi o nieważność śmierci Bronka spod Sklepu, ale o niemożność przeniesienia śmierci na słowa (życia też) , więc łatwiej powiedzieć, że czegoś/kogoś nie ma - niż cokolwiek zgodnego z prawdą powiedzieć o trwaniu.
----------------------------
Sama się zaplątałam, wybacz Marcin.


Milczący umarli we śnie peela - a sen śniony za zasłoną burz. A ich słowa stwardniały na wargach. Generalnie - niemożność odczytania chwili, tajemnica cudzych śmierci, przeżywania odejścia. Zasłony burz sugerują bezpieczny dystans peela do gwałtowności agonii już teraz umarłych.Marcin Sztelak pisze:Za zasłoną burz śnię umarłych,
milczą wiedząc, że nie zrozumiałbym słów
stwardniałych na wargach.
Mimo to układają się w zdania, takie jak:
Piotruś Pan nie żyje,
ewentualnie nigdy go nie było.
2. zwrotka to wzmocnienie owego niezrozumienia aktu śmierci, bo symbolika Piotrusia Pana zderza się z nie do odczytania chwilą zgonu. Rysuje się absurd: coś niepojętego istnieć nie może, a skoro się jednak zdarza, to tak jak z bohaterem literackim, czyli z fikcją. Łatwiej przyjąć wymyślone życie i śmierć.
Marcin Sztelak pisze:Otwieram oczy klnąc w żywy kamień,
w rogach pokoju bogowie żywiołów
szepczą zapomnienia.
Szepczą zapomnienia bogowie żywiołów... peel nie chce, aby i jego słowa stwardniały na wargach? Dlatego klnie w żywy kamień? Żywioły są jak życie, które zabija. Jeśli nie zaistniejemy - nie będziemy zapomniani, nikt nas źle nie odczyta.
Słowami zastygłymi nie da się testamentu przekazać, więc świadomość i opis aktu śmierci peel powierza nośnikom życia, tym czterem podstawom bytu.Marcin Sztelak pisze:Więc skoro nie zmieszczę testamentu
w dziurawych kieszeniach to obwieszczam
ogniem, wodą, powietrzem i ziemią:
Bronek spod Sklepu nie żyje,
ewentualnie nigdy go nie było.
Czemu zakazane epitafia? Tu, sądzę, nie chodzi o nieważność śmierci Bronka spod Sklepu, ale o niemożność przeniesienia śmierci na słowa (życia też) , więc łatwiej powiedzieć, że czegoś/kogoś nie ma - niż cokolwiek zgodnego z prawdą powiedzieć o trwaniu.
----------------------------
Sama się zaplątałam, wybacz Marcin.

-
- Posty: 337
- Rejestracja: 10 lut 2014, 9:51
Re: Zakazane epitafia
ostatnie sformułowania
,nie przepadam za bogowie żywiołów poza tym




Re: Zakazane epitafia
Marcin Sztelak pisze:Za zasłoną burz śnię umarłych,
milczą wiedząc, że nie zrozumiałbym słów
stwardniałych na wargach.

Warkocze myśli splecione w jednię
Dziesiątki dusz
uwolnionych od ciał
jest z nami
W naszej wyobrażalnej przestrzeni
Bardziej poza nią
Lecz mimo to z nami
pod powiekami zamkniętych oczu
Stanowimy jeden świat
w kilku wymiarach.
Czekają na nas
-
- Posty: 1507
- Rejestracja: 24 cze 2012, 13:50
- Kontakt:
Re: Zakazane epitafia
bardzo mi sie podoba
język którym przemawiamy do świata jest wszak odbiciem tego którym on do nas gada
musi być więc niezrozumiały , lekko przerażający i pusty wewnętrznie
gdyż każdy język jest próbując opowiedzieć o szczegółach gubi istotę rzeczy i w generalnym kontekście bliższy jest pustce
nasz język jest echem
i to jest przerażające
chcielibyśmy jakiegoś innego świata który mówi bardziej zrozumiale
którego sens da sie uchwycić poczuć i dać się mu prowadzić
z jakimś innym bogiem
bliższym Rodzicowi
co przytula i wskazuje bezpieczna drogę
chyba

język którym przemawiamy do świata jest wszak odbiciem tego którym on do nas gada
musi być więc niezrozumiały , lekko przerażający i pusty wewnętrznie
gdyż każdy język jest próbując opowiedzieć o szczegółach gubi istotę rzeczy i w generalnym kontekście bliższy jest pustce
nasz język jest echem
i to jest przerażające
chcielibyśmy jakiegoś innego świata który mówi bardziej zrozumiale
którego sens da sie uchwycić poczuć i dać się mu prowadzić
z jakimś innym bogiem
bliższym Rodzicowi
co przytula i wskazuje bezpieczna drogę
chyba
