spięci
-
- Posty: 22
- Rejestracja: 11 kwie 2014, 22:14
- iTuiTam
- Posty: 2280
- Rejestracja: 18 lut 2012, 5:35
Re: spięcie
Bardzo jasny wiersz. Prosty - i to nie zarzut - i jasny.
Pomyslalabym nad zastapieniem: żarówki innym okresleniem.
serdecznie
iTuiTam
Pomyslalabym nad zastapieniem: żarówki innym okresleniem.
serdecznie
iTuiTam
Re: spięci
...a jednak się zdarza, dlatego warto wierzyć i czekać.jaskółka pisze:mówią nie ma takiej miłości
od pierwszego do ostatniego
a jednak
Podoba mi się Twój wiersz, fajny, jasny przekaz.
Pozdrawiam.elka.

-
- Posty: 515
- Rejestracja: 19 kwie 2015, 10:07
Re: spięci
jasne zakończenie, a wiersz bardzo pozytywny w swoim tekściejaskółka pisze:rozbłysły wszystkie neony i oni

- pallas
- Posty: 1554
- Rejestracja: 22 lip 2015, 19:33
Re: spięci
Tak wielu ludzi się ze sobą spina, znajduję i jest na zawsze, choć zdarzają się sprzeczki, to tak naprawdę się kochają umieją się zaakceptować i kochać. Miłość może zawsze rozbłysnąć na nowo. Może prosty wiersz, ale szczery i przy tym piękny.
Piotr
Piotr

Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie.
/Dante Alighieri - Boska Komedia/
/Dante Alighieri - Boska Komedia/
- Bożena
- Posty: 1338
- Rejestracja: 01 lis 2011, 18:32
Re: spięci
- i niech te rozbłyski dalej trwająjaskółka pisze:rozbłysły
wszystkie neony
i oni


-
- Posty: 551
- Rejestracja: 30 paź 2011, 21:24
Re: spięci
właśnieELKA pisze:...a jednak się zdarza, dlatego warto wierzyć i czekać.
- em_
- Posty: 2347
- Rejestracja: 22 cze 2012, 15:59
- Lokalizacja: nigdy nigdy
Re: spięci
Ciekawie napisane
i puenta bardzo ładna
i puenta bardzo ładna
you weren't much of a muse
but then I weren't much of a poet
— N. Cave
but then I weren't much of a poet
— N. Cave
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Re: spięci
Witaj.
Wiersz jak widzę ulegał zmianom, szkoda że nie zaznajomiłam się z pierwszą wersją i kolejnymi, bo zapewne łatwiej by było odkryć to, co jest w nim najważniejsze dla autora.
Jaka jest jest jego myśl przewodnia?
Mam gdzieniegdzie problemy z odczytem.
I tak.
W czasowniku inicjującym wiersz tj. w – mówią - potwierdzasz powszechność opinii/sądu, że nie ma miłości... w zasadzie jakiej? Skończonej? Tak by było, gdyby nie ostatnie słowo trzeciego wersu: zapłaty. Bo możliwe, że prawdziwa miłość nigdy się kończy, ale ta interesująca metafora: od pierwszego do ostatniego dnia zapłaty wprowadza inny trop, jakość. Jakiej zapłaty, w formie czego zamkniętej, czy chodzi o mimo wszystko wdzięczność za miłość, pomimo nawet cierpień sobie zadanych wzajemnie?
Nie wiem, przypuszczam tylko.
Intrygująca niepewność.
Dalej jest już łatwiej, bo po lekturze takie widzę obrazy/sytuację.
Para po przejściach, spotyka się na ulicy, za dnia (neony), patrzą na siebie ostro, z widoczną pretensją (noże), ale choć przygaszeni (zmęczeni złymi przejściami), wciąż mają w sobie światło dla siebie. I nawet ta ostrość noża nie jest w stanie tego światła zgasić, wręcz odwrotnie, niechęć w spojrzeniu jest pozorna, narzucana jakby. Coś odwrotnego jest w podświadomości, uczucie które nadal mocno w nich tkwi. Ono zamienia noże na jasność, ono jest tak wielkie, że (i tu super fajny zabieg ze sztucznym światłem) zapala neony w biały dzień, a wiadomo, że zapalają się w nocy.
Miłość zmienia fizyczność świata.
Dobre.
Podzieliłabym wiersz i poprzestawiała wersy, aby uczynić swoją interpretację bardziej prawdopodobną. Oczywiście, może kolidować z Twoim zamysłem twórczym, więc to nic nie znacząca opcja.
mówią nie ma takiej miłości
od pierwszego do ostatniego
dnia zapłaty
a jednak
kiedy przygaszeni
spojrzenie po przejściach
jak nóż rzucili w oczy
w biały dzień
rozbłysły uliczne neony
i światło w nich
Spięci światłem, a światło jest gdzieś zawsze w bycie, niemal nieskończone, dopóki nie zgaśnie ostatnia gwiazda.
Dobry,chwytający wyobraźnię wiersz, bo bym się tak nie rozpisywała, Autorko.
Pozdrawiam.

Wiersz jak widzę ulegał zmianom, szkoda że nie zaznajomiłam się z pierwszą wersją i kolejnymi, bo zapewne łatwiej by było odkryć to, co jest w nim najważniejsze dla autora.
Jaka jest jest jego myśl przewodnia?
Mam gdzieniegdzie problemy z odczytem.
I tak.
W czasowniku inicjującym wiersz tj. w – mówią - potwierdzasz powszechność opinii/sądu, że nie ma miłości... w zasadzie jakiej? Skończonej? Tak by było, gdyby nie ostatnie słowo trzeciego wersu: zapłaty. Bo możliwe, że prawdziwa miłość nigdy się kończy, ale ta interesująca metafora: od pierwszego do ostatniego dnia zapłaty wprowadza inny trop, jakość. Jakiej zapłaty, w formie czego zamkniętej, czy chodzi o mimo wszystko wdzięczność za miłość, pomimo nawet cierpień sobie zadanych wzajemnie?
Nie wiem, przypuszczam tylko.
Intrygująca niepewność.
Dalej jest już łatwiej, bo po lekturze takie widzę obrazy/sytuację.
Para po przejściach, spotyka się na ulicy, za dnia (neony), patrzą na siebie ostro, z widoczną pretensją (noże), ale choć przygaszeni (zmęczeni złymi przejściami), wciąż mają w sobie światło dla siebie. I nawet ta ostrość noża nie jest w stanie tego światła zgasić, wręcz odwrotnie, niechęć w spojrzeniu jest pozorna, narzucana jakby. Coś odwrotnego jest w podświadomości, uczucie które nadal mocno w nich tkwi. Ono zamienia noże na jasność, ono jest tak wielkie, że (i tu super fajny zabieg ze sztucznym światłem) zapala neony w biały dzień, a wiadomo, że zapalają się w nocy.
Miłość zmienia fizyczność świata.
Dobre.
Podzieliłabym wiersz i poprzestawiała wersy, aby uczynić swoją interpretację bardziej prawdopodobną. Oczywiście, może kolidować z Twoim zamysłem twórczym, więc to nic nie znacząca opcja.
mówią nie ma takiej miłości
od pierwszego do ostatniego
dnia zapłaty
a jednak
kiedy przygaszeni
spojrzenie po przejściach
jak nóż rzucili w oczy
w biały dzień
rozbłysły uliczne neony
i światło w nich
Spięci światłem, a światło jest gdzieś zawsze w bycie, niemal nieskończone, dopóki nie zgaśnie ostatnia gwiazda.
Dobry,chwytający wyobraźnię wiersz, bo bym się tak nie rozpisywała, Autorko.

Pozdrawiam.