Tykwa z pomarańczy

Apelujemy o umiar, jeśli chodzi o długość publikowanych tekstów.

Moderatorzy: Gorgiasz, Lucile

ODPOWIEDZ
Wiadomość
Autor
Gajka
Posty: 1917
Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10

Tykwa z pomarańczy

#1 Post autor: Gajka » 18 mar 2017, 11:59

Od pewnego czasu lubię dłubać w skorupce, a może raczej pod skórką. Nie jest to żadna metafora, dłubię i koniec. Z jednej strony, gdybym użyła innego sposobu, połowa sukcesu spłynęłaby po palcach. Kiedyś uwolniłam gruszkę, to do północy lizałam palce. Nie jestem głupia, bardzo szybko uczę się na swoich błędach, nawet nie wspomnę o cudzych, bo one jakoś do mnie nie docierają - nic a nic. Właśnie przed chwilą kończyłam drążenie, skórka jest wyjątkowo jędrna i zastanawiam się, na co wykorzystać. Kolor nad wyraz piękny odurza mój wewnętrzny aparat dioptryczny, nie powiem, lubię takie halucynogenie rzeczywistości. Koniec rozważań, rąbnęłam do kosza hm... a może jednak zatrzymać, chwila, jeszcze chwila - pomyślałam, Gloria nie popadaj w skrajność, zbieranie śmieci to domena kolekcjonerów. Finisz rozważań nad drugim życiem pomarańczowej tykwy.
Dzisiaj przyjęłam anons Moniki, wprawdzie po godzinach, ale czego się nie robi dla przyjaciół. Obiecałam pokazać swój pokój w pracy. Wspominamy stare dzieje, sącząc likier Sheridan's, który łagodnie łaskocze podniebienia. Strzeliła kilka fotek, wnętrza udekorowanego obrazami o tycjanowych barwach. Wyjątkowo lubię ten kolor i nie tylko kolor, uwielbiam abstrakcyjne malowanie Moniki, a fotkę obrazów obiecała komuś na uczelni, więc załatwione jedno przy drugim. Teraz idziemy zobaczyć pokój świty - pierwsze wrażenie zaparło jej dech, prawie zbladła, wyjęła komórkę i znowu zaczęła strzelać fotki. Co cię tak zaintrygowało - pytam, po chwili złapała głęboki oddech i rzekła: - - Gloria nie wyobrażasz sobie, jak dawno nie widziałam takiego wnętrza, to głęboki PRL. Ja trochę inaczej kojarzyłam, ale chyba nie miałam racji. Byłam przekonana, że połonina w pełnej krasie, tylko polnych koników brakuje, chociaż nie do końca... kiedyś nawet świerszcza zauważyłam, cóż różnimy się spojrzeniem na realia biurowej egzystencji. Monika jest socjologiem, dusza analityczna - udowodniła, że niestety nie mam racji, bo kto dzisiaj maluje biuro na kolory soczystej wyobraźni. Fakt, szału nie ma. Teraz wiem, dlaczego prezes przesiaduje u mnie godzinami, pewnie na rozległych ugorach słyszy tylko rżenie koni.
Dla jasności w temacie dodam, iż dłubanie pod skórką, to rewelacyjna, moja osobista metoda, na konsumowanie pomarańczy w pracy, bez ociekania sokiem rąk i utratą choćby jednej kropelki eliksiru.

;)
Ostatnio zmieniony 21 mar 2017, 0:38 przez Gajka, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Moderator
Posty: 1608
Rejestracja: 16 kwie 2015, 14:51

Re: Tykwa z pomarańczy

#2 Post autor: Gorgiasz » 18 mar 2017, 13:58

Ogólnie jestem za, choć momentami trochę ciężko się czytało. Warto by doszlifować.
Z jednej strony, gdybym użyła innej techniki,
„innej”? Nie określiłaś, jakiej techniki używasz, trudno więc mówić o „innej”.
Kiedyś pozwoliłam konferencji, to do północy lizałam palce.
Nie rozumiem.
bo one jakoś do mnie nie docierają - nic, a nic.
Przecinek przed „a” raczej zbędny – powiedzenie traci sens.
Właśnie przed chwilą skończylam drążenie, skórka jest wyjątkowo jędrna i zastanawiam się na co wykorzystać.
„kończyłam”
Przecinek przed „na co”.
Kolor nad wyraz piękny, odurza mój wewnętrzny aparat dioptryczny
Zbędny przecinek przed „odurza”.
Strzeliła kilka fotek, wnętrza udekorowanego obrazami o barwach tycjanu.
Skoro używasz rzeczownika będącego imieniem własnym (wiem oczywiście, że pełni tutaj specyficzną rolę) to jednak dużą literą i Tycjana (inna końcówka). Chyba, żę przerobisz to na przymiotnik, wtedy „o tycjanowych barwach”.
Co cię tak zaintrygowało - pytam, po chwili złapała glęboki oddech i rzekła :
Zbędna spacja przd dwukropkiem.
„głęboki”
Wydawało mi się, że połonina w pełnej krasie, tylko polnych koników brakuje, chociaż nie do końca... kiedyś nawet świerszcza się dopatrzyłam, cóż różnimy się spojrzeniem na realia biurowej egzystencji.
Za dużo „się” Może: …kiedyś nawet świerszcza dojrzałam, cóż mamy różne spojrzenia na realia biurowej egzystencji.
Coś mi się wydaje, że będzie chciał nauczyć się cwałować.
Powtórzone „się”
Można na przykład: „Po cichu sądzę, że...” lub „Podejrzewam, że...”

Gajka
Posty: 1917
Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10

Re: Tykwa z pomarańczy

#3 Post autor: Gajka » 18 mar 2017, 21:23

Gorgi :)
Pięknie dziękuję za merytoryczny komentarz i przepraszam za corridę. :crach:

Konferencja to bardzo pyszna odmiana gruszy, która najlepiej smakuje zimą. Myślałam, że nie sprawię problemu. Chyba inaczej skonstruuję to zdanie, bo faktycznie nazwa ma jeszcze inne znaczenie, a przecież nie każdy musi gustować w takich owocach.

Pozdrawiam :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „OPOWIADANIA”