Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Wstałam skoro świt, a mogłam leniuchować do dziewiątej, ale gdzie tam, moja rozczochrana mózgownica budzi się znacznie wcześniej. Dzisiaj pracuję czterdzieści kilometrów od miejsca zamieszkania, nie lubię takich sytuacji. Za oknem Jasz leje lawę z nieba, a ja muszę działać. Klimatyzacja rozwiązuje problem w jednej minucie, chwała Bogu, inaczej przyszłoby się roztopić. Kierowca wyluzowany, jedziemy, od czasu co czasu zwalniając tempo, zgodnie ze wskazaniem znaków drogowych. Na miejscu jestem jak zwykle w ostatniej chwili.
Czeka nas bardzo ważna misja, hm… dla mnie nie pierwsza, dla innych może okazać się ostatnią, ale nie będę wyrocznią. Jesteśmy w pełnym składzie: dwie panie z Sanepidu, kilka osób z Nadleśnictwa, wojskowi, przedstawiciele Fundacji „Pamięć’, oraz firma, która będzie nurkować pod drzewami na byłym cmentarzysku usytuowanym w lesie i inni.
Sala narad szczelnie wypełniona kolorem khaki, cóż, jaka formacja, takie barwy. Po krótkiej debacie kawalkadą samochodów wyruszamy z miasta do lasu. Nadleśniczy informuje, że niedaleko, jakieś siedemset metrów od ronda, ale ja nie wierzę. Faktycznie, wyboistą drogą przez las jechaliśmy chyba ze dwa kilometry. W pewnym momencie samochód leśniczego zatrzymuję się na skraju drogi, a za nim posłusznie wszystkie uczestniczące w akcji pojazdy. Wychodzimy na drogę, krótka instrukcja i "ogary poszły w las". Moje stopy w szpilkach lądują po samą podeszwę w leśnej ściółce. Oczywiście bagatelizuję ten fakt, jedynie donośnym głosem pytam "czy aby tutaj ucztują kleszcze?"
Ktoś odpowiada, że nie wie, ale lepiej uważać w gęstwinie, bo prawdopodobnie niedźwiedź, oczywiście przypadkiem, może zmienić menu na śniadanie. Całe stado mrówek przebiegło po plecach, jakoś nagle buty zaczęły mnie uwierać. W środku sosnowego lasu, który jak obliczyliśmy rośnie w tym miejscu ponad sześćdziesiąt lat, pokazały się wysmukłe, białe jak panny młode - brzozy.
Ponad pół wieku wstecz, w czasach II wojny światowej pod drzewami zostali pochowani niemieccy żołnierze. Na zlecenie Fundacji „Pamięć " działającej w imieniu Volksbund Deutsche
Kriegsggraberfursorge, realizującej zadania na zlecenie, wynikające z umowy międzyrządowej będzie dokonana ekshumacja szczątków. Niektórzy zafascynowani miejscem i sytuacją z ciekawością dopytują o ewentualny finał poszukiwań. Szef firmy "a la Grzeboland" odpowiada, że proces może potrwać nawet kilkanaście dni, instruuje także ciekawskich co można znależć, otóż – kości, nieśmiertelniki, broń, obrączki, złote zęby itp. Stoimy, zaskoczeni odpowiedzią.
Powoli wycofuję się na drogę, zostawiam namiary do siebie, przecież muszę podpisać protokół na zakończenie ekshumacji – odjeżdżamy, niech debatują inni, mam na godzinę jedenastą umówione spotkanie z ludźmi spod ukraińskiej granicy. Dojeżdżamy do celu, po drodze z zadumy nad ...życiem po życiu... wybija mnie sygnał telefonu pracownika salonu meblowego, rozstroił mi doszczętnie organizm. Emocjonalna konwersacja momentami podgrzewa i tak już rozpaloną atmosferę, ale siła perswazji zwycięża, ostatecznie osiągamy kompromis.
Pięć kilometrów od miejsca pracy spotykam się z rodziną z Wołynia. Sympatyczni młodzi ludzie, których zobaczyłam po raz pierwszy w życiu. Mamy bardzo mało czasu, tylko dwie godziny na zapoznanie się i omówienie spraw z całego życia. Po godzinnej wymianie zdań, spostrzegam pewne podobieństwa, o zgrozo, nie do mojej rodziny, a zupełnie obcych mi osób - i tak: Sławek – odbicie wokalisty zespołu Ira, Ania, abstrakcyjne połączenie dziwnych ras z niedoborem melatoniny. Wspomnę jeszcze o ich córkach, które toczka w toczkę wyglądały jak peruwiańskie dziewczyny. Miks totalny. Babcia Teresa na sto procent za swoich przodków miała ufoludki, nie dość, że długa jak miesiąc i cienka jak wypłata, jeszcze te zielone paznokcie, które jednoznacznie sugerują miejsce pochodzenia.
Ekshumacja w toku. Pożyjemy, zobaczymy czy niemieccy żołnierze odfruną w inny świat na wojenny cmentarz, by wśród swoich złożyć kości, chociaż nie powiem, tutaj mieli wyśmienite klimaty i szum efektownie zdobionych w biało-czarne mereżki bieszczadzkich brzóz.
Jedna sprawa przykuła moją uwagę… przybyli nieznajomi.
Czeka nas bardzo ważna misja, hm… dla mnie nie pierwsza, dla innych może okazać się ostatnią, ale nie będę wyrocznią. Jesteśmy w pełnym składzie: dwie panie z Sanepidu, kilka osób z Nadleśnictwa, wojskowi, przedstawiciele Fundacji „Pamięć’, oraz firma, która będzie nurkować pod drzewami na byłym cmentarzysku usytuowanym w lesie i inni.
Sala narad szczelnie wypełniona kolorem khaki, cóż, jaka formacja, takie barwy. Po krótkiej debacie kawalkadą samochodów wyruszamy z miasta do lasu. Nadleśniczy informuje, że niedaleko, jakieś siedemset metrów od ronda, ale ja nie wierzę. Faktycznie, wyboistą drogą przez las jechaliśmy chyba ze dwa kilometry. W pewnym momencie samochód leśniczego zatrzymuję się na skraju drogi, a za nim posłusznie wszystkie uczestniczące w akcji pojazdy. Wychodzimy na drogę, krótka instrukcja i "ogary poszły w las". Moje stopy w szpilkach lądują po samą podeszwę w leśnej ściółce. Oczywiście bagatelizuję ten fakt, jedynie donośnym głosem pytam "czy aby tutaj ucztują kleszcze?"
Ktoś odpowiada, że nie wie, ale lepiej uważać w gęstwinie, bo prawdopodobnie niedźwiedź, oczywiście przypadkiem, może zmienić menu na śniadanie. Całe stado mrówek przebiegło po plecach, jakoś nagle buty zaczęły mnie uwierać. W środku sosnowego lasu, który jak obliczyliśmy rośnie w tym miejscu ponad sześćdziesiąt lat, pokazały się wysmukłe, białe jak panny młode - brzozy.
Ponad pół wieku wstecz, w czasach II wojny światowej pod drzewami zostali pochowani niemieccy żołnierze. Na zlecenie Fundacji „Pamięć " działającej w imieniu Volksbund Deutsche
Kriegsggraberfursorge, realizującej zadania na zlecenie, wynikające z umowy międzyrządowej będzie dokonana ekshumacja szczątków. Niektórzy zafascynowani miejscem i sytuacją z ciekawością dopytują o ewentualny finał poszukiwań. Szef firmy "a la Grzeboland" odpowiada, że proces może potrwać nawet kilkanaście dni, instruuje także ciekawskich co można znależć, otóż – kości, nieśmiertelniki, broń, obrączki, złote zęby itp. Stoimy, zaskoczeni odpowiedzią.
Powoli wycofuję się na drogę, zostawiam namiary do siebie, przecież muszę podpisać protokół na zakończenie ekshumacji – odjeżdżamy, niech debatują inni, mam na godzinę jedenastą umówione spotkanie z ludźmi spod ukraińskiej granicy. Dojeżdżamy do celu, po drodze z zadumy nad ...życiem po życiu... wybija mnie sygnał telefonu pracownika salonu meblowego, rozstroił mi doszczętnie organizm. Emocjonalna konwersacja momentami podgrzewa i tak już rozpaloną atmosferę, ale siła perswazji zwycięża, ostatecznie osiągamy kompromis.
Pięć kilometrów od miejsca pracy spotykam się z rodziną z Wołynia. Sympatyczni młodzi ludzie, których zobaczyłam po raz pierwszy w życiu. Mamy bardzo mało czasu, tylko dwie godziny na zapoznanie się i omówienie spraw z całego życia. Po godzinnej wymianie zdań, spostrzegam pewne podobieństwa, o zgrozo, nie do mojej rodziny, a zupełnie obcych mi osób - i tak: Sławek – odbicie wokalisty zespołu Ira, Ania, abstrakcyjne połączenie dziwnych ras z niedoborem melatoniny. Wspomnę jeszcze o ich córkach, które toczka w toczkę wyglądały jak peruwiańskie dziewczyny. Miks totalny. Babcia Teresa na sto procent za swoich przodków miała ufoludki, nie dość, że długa jak miesiąc i cienka jak wypłata, jeszcze te zielone paznokcie, które jednoznacznie sugerują miejsce pochodzenia.
Ekshumacja w toku. Pożyjemy, zobaczymy czy niemieccy żołnierze odfruną w inny świat na wojenny cmentarz, by wśród swoich złożyć kości, chociaż nie powiem, tutaj mieli wyśmienite klimaty i szum efektownie zdobionych w biało-czarne mereżki bieszczadzkich brzóz.
Jedna sprawa przykuła moją uwagę… przybyli nieznajomi.
Ostatnio zmieniony 23 sie 2017, 22:23 przez Gajka, łącznie zmieniany 2 razy.
- Alicja Jonasz
- Posty: 1044
- Rejestracja: 24 kwie 2012, 9:01
- Płeć:
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Czytało mi się dobrze. Jakiś taki smutek w tym wszystkim jest, mimo że sporo komizmu... Podoba mi się kreacja przyrody, szczególnie brzozy. Pozdrawiam! Czytam zawsze:)
Alicja Jonasz
"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak
"A kiedy przyjdzie także po mnie
Zegarmistrz światła purpurowy
By mi zabełtać błękit w głowie
To będę jasny i gotowy"
Tadeusz Woźniak
-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Alicjo, pięknie dziękuję za komentarz, oczywiście smutek, zaduma towarzyszy takim wydarzeniom.
Niestety coraz częściej zdaję sobie sprawę, że mnie to już nic nie obchodzi - chyba rutyna, albo złość i nie umiem pozbyć się sarkazmu.
Pozdrawiam

Niestety coraz częściej zdaję sobie sprawę, że mnie to już nic nie obchodzi - chyba rutyna, albo złość i nie umiem pozbyć się sarkazmu.
Pozdrawiam




- Hardy
- Posty: 537
- Rejestracja: 06 sie 2017, 14:32
- Lokalizacja: Grudziądz
- Płeć:
- Kontakt:
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Dzieje, historia... Siedzę we wspomnieniach, bardzo lubię takie klimaty.
Tu pozytywna przeplatanka - ekshumacja, a jednocześnie zadumę przerywa współczesność salonu meblowego, znowu dawne dzieje łączą się ze współczesnością przez spotkanie z nieznanymi dotąd krewnymi.
Na duży plus.
Moje sugestie co do samego zapisu:
*"Nagle samochód leśniczego (...) jak wryte" - tu bym zmienił. "Nagle" oznacza niespodziewanie, a leśniczy przecież wiedział, gdzie stanąć.
*"Ogary" poszły w las. - Wziąłbym albo całość w cudzysłów (jako powiedzenie), lub w ogóle go usunął. Znane zwroty, powiedzenia nie trzeba brać w cudzysłów.
pytam "Czy aby tutaj ucztują kleszcze?".
Pzdr.
Tu pozytywna przeplatanka - ekshumacja, a jednocześnie zadumę przerywa współczesność salonu meblowego, znowu dawne dzieje łączą się ze współczesnością przez spotkanie z nieznanymi dotąd krewnymi.
Na duży plus.
Moje sugestie co do samego zapisu:
Ten zapis jest niejednoznaczny. Fundacja jest firmą? Czy też miało być: ...Fundacji "Pamięć", firma "a la Grzeboland", która będzie nurkować... (znaczy inna).Gajka pisze: ↑20 sie 2017, 21:08przedstawiciele Fundacji „Pamięć’, firmy, która będzie nurkować pod drzewami
*"Nagle samochód leśniczego (...) jak wryte" - tu bym zmienił. "Nagle" oznacza niespodziewanie, a leśniczy przecież wiedział, gdzie stanąć.
*"Ogary" poszły w las. - Wziąłbym albo całość w cudzysłów (jako powiedzenie), lub w ogóle go usunął. Znane zwroty, powiedzenia nie trzeba brać w cudzysłów.
sugeruję inne zapisy:Gajka pisze: ↑20 sie 2017, 21:08pytam: czy aby tutaj ucztują kleszcze?
pytam "Czy aby tutaj ucztują kleszcze?".
- Ktoś odpowiada, że nie wie,Gajka pisze: ↑20 sie 2017, 21:08Ktoś odpowiada, nie wiem,
Stoimy, zaskoczeni odpowiedzią. ("jak wryci" ma trochę inne znaczenie).Gajka pisze: ↑20 sie 2017, 21:08Stoimy jak wryci,
Pzdr.
- Gorgiasz
- Moderator
- Posty: 1608
- Rejestracja: 16 kwie 2015, 14:51
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Ciekawe, czyta się dobrze, tylko urwane niespodziewanie - zapowiadało się coś dłuższego. Rozwinąłbym.
Kto nakłada szpilki do lasu?Moje stopy w szpilkach lądują po samą podeszwę w leśnej ściółce.
Cztery „nie” w jednym zdaniu. Poszukałbym innego rozwiązania.Ktoś odpowiada, nie wiem, ale lepiej nie zapuszczać się w gęstwinę, bo nigdy nie wiadomo czy niedźwiedź nie zechce spożyć nas na śniadanie.
Oba zaimki zbędne.Nie powiem, całe stado mrówek przebiegło mi po plecach, jakoś nagle buty zaczęły mnie uwierać.
„sześćdziesiąt”W środku sosnowego lasu, który jak obliczyliśmy rośnie w tym miejscu ponad 60 lat, pokazały się wysmukłe, białe jak panny młode - brzozy.
„rozdrażnił” odnosi się raczej do psychiki. „organizm” można „rozstroić”.Dojeżdżamy do celu, po drodze z zadumy nad ...życiem po życiu... wybija mnie sygnał telefonu pracownika salonu meblowego, rozdrażnił mi doszczętnie organizm.
- eka
- Moderator
- Posty: 10470
- Rejestracja: 30 mar 2014, 10:59
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Uliryczniony reportaż, z obserwatorskim nerwem napisany i wplecionym wątkiem osobistym.
Korektę mu poczyniono, więc narzekać nie będę:)
Interesujący kawałek czasu w Gajkowej perspektywie.
Chyba najlepszy ze wszystkich czytanych.

Korektę mu poczyniono, więc narzekać nie będę:)
Interesujący kawałek czasu w Gajkowej perspektywie.
Chyba najlepszy ze wszystkich czytanych.

-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Kochani = pięknie dziękuję za komentarze, które dla mnie są cennym źródłem informacji, biegnę poprawiać 












-
- Posty: 1917
- Rejestracja: 21 gru 2011, 16:10
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Poprawione - będzie ciąg dalszy...
Pozdrawiam

Pozdrawiam

- Josef Hosek
- Posty: 108
- Rejestracja: 07 maja 2016, 15:14
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Czytałem kilka dni temu, ale zapomniałem powiedzieć, że fajne masz pisanie. 

Już dawno był dzień, lecz wciąż jak gdyby było przed świtem.
Dostojewski
Dostojewski
- Nula.Mychaan
- Posty: 2082
- Rejestracja: 15 lis 2013, 21:47
- Lokalizacja: Słupsk
- Płeć:
Kiedy ziemia wykorzenia krzyże
Doskonały tytuł i bardzo ciekawy 
Czytałam z przyjemnością.

Czytałam z przyjemnością.
Może i jestem trudną osobą,
ale dobrze mi z tym,
a to co łatwe jest bez smaku, wyrazu i znaczenia
ale dobrze mi z tym,
a to co łatwe jest bez smaku, wyrazu i znaczenia